Łączna liczba wyświetleń

sobota, 22 marca 2014

Przeszłość

Szliśmy z Marco ulicami Dortmundu . Zakochanie i szczęśliwi.
- Kocham cię
- Ja ciebie bardziej Weroniko.
- Patrz Marco jak pięknie ten pierścionek błyszczy.Ci na prawdę na mnie zależy Marco.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo ciebie kocham .
Patrzyliśmy sobie w oczy . Jego słodkie niebieskie oczy zwrócone w moją stronę. Marco wziął mnie za biodra i delikatnie musnął w usta . Staliśmy na ulicy Dortmundu wśród ludzi i zapomnieliśmy o całym świecie.Naszą miłosną sielanke przerwał mój telefon, który zaczął dzwonić jak najęty.To był Łukasz.
-Halo Weronika jest już późno więc zabieramy Omerka do siebie.
- Jeju całkiem o nim zapomniałam , przepraszam.
- Spokojnie mały cały czas spał, nie przeszkadzam . Chciałem cię tylko powiadomić.
- Dzięki , pa.-zakończyłam rozmowę z Piszczkiem

-A więc na czym..- Nie dokończyłam bo Marco namiętnie mnie pocałował.
- Idziemy do domu Marco, bo ziomno się robi.
- Chodzmy .- Przyznał mi racje Marco i udaliśmy się do domu.

Ledwo weszliśmy do domu a Marco przyciągnął mnie do siebie mówiąc.
- Teraz chce przeżyć z tobą tą noc tak jak ty chcesz. Kochać się z tobą z twoją wzajemnością.Wtedy to nie było prawdziwe.
-A więc Marco ja...- Nie dokończyłam, znowu.
Marco wziął mnie na ręce zaniósł na górę, położył na łóżku.
- Na pewno tego chcesz.- Spytał Marco?
- Na pewno Marco.- Odpowiedziałam.
Marco delikatnie mnie całował.
Następnego dnia obudziłam się u boku Marco.
- I jak spałaś księżniczko.-Spytał uśmiechnięty od ucha do ucha Marco leżący na brzuchu.
-Wspaniale Marco , wiesz co ty całkiem całkiem jesteś w tych rzeczach.- Powiedziałąm z uśmiechem.
- Sama powiedziałaś ,że jestem lepszy od Mario.-Zaśmiał się Reus.
Marco zaczął całować mnie delikatnie po brzuchu, co zaczęło mnie łaskotać .
- Przestań to łaskocze- Zaczęłam się śmiać jak opętana.
W końcu wstałam w samej bieliźnie i zaczęłam kierować się w stronę szafy.
- Gdzie jest moja nowa bluzka.-Zwróciłam się do Marco,który leżał na łóżku i cały czas się na mnie patrzył.
-Na górze.
-Nie ma.-Stwierdziłam po chwili.
-No to pewnie na dole.-Odpowiedział mi znów Marco.
-Nie ma- odpowiedziałam , po czym spojrzałam na Marco, który naiętnie się na mnie patrzył i dziko uśmiechał.
-Jesteś piękna.-Dodał Marco.
-Tak chciałbyś żebym tak przed tobą paradowała w samej bieliźnie całe dni yhy.
-Czekaj zaraz ci pomogę.-Marco wstał z łóżka w samych bokserkach i do mnie podszedł od tyłu.
Marco podszedł do mnie od tyłu i delikatnie ściągnął ramiączko od biustonoszu.
-No miałeś mi pomóc Marco.-Spojrzałam na niego, i poprawiłam ramiączko.
-Dobra już dobra -Powiedział ,niechętnie.
-No i jest.-Marco znalazł koszulkę .
Zaczęłąm się ubierać, Marco wrócił na swoje łóżko i znowu przyglądał mi się bacznie co robię.
-I będziesz się tak lampił.-Zwróciłąm się do Marco trochę zdenerwowana.
-No a nie mogę patrzeć się na moją piękną,boską,namiętną...-Marco dalej wymieniała a ja krok po kroku zbliżałam się do niego.
-słodką, kochaną...-Marco dalej wymieniał a ja byłam dosłownie milimetr od niego .
-Marco-Przerwałam mu .
-Tak -Odpowiedział za niecierpliwiony mężczyzna w porządaniu jak najszybszego pocałunku.
-Zbieraj się jedziemy po dziecko!-Krzyknęłam .Mina Marco była bezcenna.
-No ruszaj się Marco?.
-Ale ty jesteś.-Powiedział przygnębiony i zły.
-Wiem wiem Marco jestem piękna inteligentna namiętna..-Drwiłam z Marco.
-A teraz kto ostatni na dole ten robi kanapki z nutellą.
Zeszliśmy razem na dół a raczej Marco zszedł a ja byłam znoszona przez niego na rękach.Usiadłam na kanapie i czekałam aż Marco zrobi mi coś dobrego do jedzenia.
-Marco, co ty tam w tej kuchni robisz.?
-No jedzenia a co można robić w kuchni.
-No nie wiem ci to różne pomysły do głowy wpadają.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Ja otworze.-Powiedziałam.
Poszłam otworzyć drzwi których lepiej nie powinnam otwierać.
-A ty tu czego.-Spytałam z dziwieniem.
-Możemy pogadać.?
-Nie ma o czym zniszczyłaś moje życie
-Proszę porozmawiajmy.-Nalegała.
-Dobra ale tylko chwilę.
-Kto to?-Zapytał Marco
-Nikt ważny gotuj sobie.
-To wy jesteście razem?-Spytała zdziwiona Dominika .
-No a co smutno ci wiesz akurat to nasza miłość z Marco przetrwała, może nie wiesz że my mamy dziecko.
To była moja dawna najlepsza przyjaciółka Dominika, gdy ją zobaczyłam wszystkie wspomnienia wróciły jak zły sen o którym chciałam jak najszybciej zapomnieć.Jak koszmar który ciągle powraca. Jestem teraz szczęśliwa z Marco i nie pozwolę aby ktoś zniszczył naszą miłość.
-Bo ja..
-No ty .. ty mi życie zniszczyłaś.
-Ale ja..Weronika ja wiem że źle zrobiłam ale ja byłąm zazdrosna ty zawsze byłaś ta lepsza ładniejsza,mogłaś mieć wszyskich .
-Co ty gadasz jakbyś byłą ta gorsza to byś nie omotała dwóch mężczyzn tak bardzo mi bliskich.
-Weronika ja ciebie proszę.
-Dobra jak masz takie głupoty gadać to wyjdź .
-Dobra posłuchaj mnie jeszcze chwilę.
-Streszczaj się bo ja muszę w spokoju zjeść a ty mi tu od rana humor psujesz.-Odpowiedziałam bez namysłu popijając  herbatkę, może trochę głupio no ale serio głodna byłam xD.
-Od tamtego razu minęło 9 miesięcy.Po tym wszystkim co ci zrobiłam nie mogłam sobie tego wybaczyć wyjechałam do Irlandii na specjalne leczenia.Okazało się tam ,że jestem w ciąży.Mogę być w ciąży tylko z Marco lub z Mario.
W tej chwili akurat wszedł Marco który usłyszał to co mówi Dominika.
-Co?-W tym momencie szklanka z herbatą runęłam na podłogę.
-Nie dość ci ,że przespałaś się z Nimi obojga , zabrałaś mi wszystko to masz jeszcze  czelność właźić do mojego życia z butami.!!!
-Nienawidzę cię.






--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Plis komentujcie bo mam przez to motywacje ale dziwny rozdział serio !!! xDDD no ale takie życie w next będzie lepszy







piątek, 14 marca 2014

Piękna ... jest tylko ona (love)

Kiedy tak leżałam w szpitalu nie wiedząc jeszcze co mi jest , myślałam nad moim życiem i nad Mario czy to jest na pewno dziecko Marco czy Mario. W tej chwili na sale wszedł Marco, zdenerwowany Marco.
- Weronika kto jest ojcem.-  Krzyczał Marco.
- Marco proszę spokojnie - Odpowiedział z łzami w oczach.
- Przepraszam...- Opanował się po chwili Marco.
- Przecież wiesz że ciebie kocham ale , do szpitala przyszedł Mario i on twierdzi ,że to może być jego dziecko. Nie chcę ciebie stracić i nie chce stracić naszej miłości - Powiedział to i mocno mnie przytulił.
- Na pewno jej nie stracisz Marco kocham cię i już na zawsze będziemy razem zapamiętaj to sobie raz na zawsze.- Powiedział to patrząc się na Marco z uśmiechem.
- Ale nie chce żyć w niepewności ... nie umiem - Powiedział z oczami pełnymi strachu Marco.
Nagle do sali w której leżałam wparował Mario.
- A ty tu czego!?. - Powiedzaiał nieprzyjemnie do Mario Marco.
- No może ty myślisz ,że to twoje dziecko... no to się mylisz pamiętasz kochanie tą noc piękną noc..- Mówił Mario patrząc mi w oczy z wścipskim uśmiechem.
- Przestań Mario to było mi mięło już nie ma nas!!- Krzyknęłam zdenerwowana.
- Tak pamiętam jak się podniecałaś byłaś wyjątkowo piękna tamtej nocy..- Swojej opowieści nie dokończył Mario gdyż dostał od Marco w pysk.
- Skończyłeś już debilu, masz z tąd wyjść natychmiast bo roztrzaskam ci łeb!!- Wkurzył się Marco.
W tej chwili coś  zabolało mnie w brzuchu , poczułam skurcze zaczęłam zgnać się z bólu , Marco zawołał lekarza dalej nic nie pamiętam.


Obudziłam się i zobaczyłam szczęśliwego Marco siedzącego przymnie .
- Marco co mi jest czemu ja...- Nie dokończyłam bo Marco namiętnie mnie pocałował.
- Kocham cię- Powiedział Marco po czym usłyszałam płacz dziecka.
- Oderwałam się od Marco i zobaczyłam jak pielęngniarka niesie mi do rąk dziecko.
Ta chwila była dla mnie chwilą która mogła trwać wiecznie miałam w rękach moje małe maleństwo od którego moje życie przewróciło się do góry nogami. Z oczy zaczęły mi płynąć łzy radości.
- To nasze małe maleństwo nie zależnie od tego czy jest ono twoje czy Mario i tak to ty zawsze będziesz jego ojcem Marco- Powiedział tą i spojżłam się na MARCO KTÓRY płakał ze szczęścia.
Na sale wszedł lekarz i oznajmił że jutro będziemy mogli opóścić szpital.




Następnego pięknego dnia obudziłam się przy moim małym skarbie i Marco leżącym mi na nogach. W końcu MARCO otworzył oczy i uśmiechnął się gdy zobaczył dziecko po chwili powiedział.
- Nazwiemy go Omerek.
- Zawsze mi się to imię podobało.
Naszą rozmowę przerwał lekarz.
- Możecie państwo już wyjść z szpitala
 - Dziękujemy panie doktorze.- Powiedział Marco i zaczął pakować torby.
- Wiesz co zrobiłem test na ojcostwo i przyszły wyniki otworzyłem i ... jestem ojcem - Powiedział szczęśliwy.
- No wiedział,że nim jesteś patrz jaki jest do ciebie podobny.
- Tak ciekawe czy będzie taki z charakteru po mamusi.




Po godzinie drogi byliśmy w domu.
- Uff jak dobrze,że już jesteśmy w domu.-Oznajmił zmęczony Marco
- No i niby z dnia na dzień zostaliśmy rodzicami -  z uśmiechem popatrzyłam na Marco.
- Wiesz co dzisiaj planuję cię gdzieś zabrać, z dzieckiem zostaną Łukasz i Kamila. W końcu muszą się przyzwyczajać za miesiąc będą mieli własne.- Oznajmił łapiąc mnie za biodra Marco.
- Z koro nalegasz pocałowałam Marco.
- Nasze pocałunki przerwał płacz dziecka.
- Jeju chłopie ty to wiesz kiedy przeszkodzić rodzicom- Powiedział zrezygnowany Marco.
Ja tylko się zaśmiałam i poszłam do dziecka.

Mijały godziny ,aż w końcu do drzwi zapukali Łukasz i Kamila.
- No hej Marco pokaż nam tego swojego brzydala- Zaśmiał się Łukasz.
-No akurat śpi.
- Dobra jakby mały czegoś potrzebował to wszystko jest naszykowane na stoliku.- Powiedziałam do Kamili i Łukasza.
- Nie śpieszcie się damy sobie radę nie jesteśmy małymi dziećmi, w końcu my za miesiąc będziemy mieli to samo więc pa.- Powiedział Piszczek zamykając drzwi.
- A więc młoda damo zabieram cię w tajemnicze miejsce.- Mówiąc to Marco wziął mnie na ręce i kierował się w stronę samochodu.
- Tak a w jakie miejsce .. powiesz mi..?- Dopytywałam ale Marco milczał.
Po godzinie jazdy byliśmy na miejscu.
Byliśmy przed jakąś wieżą .
- Y aha Marco o co chodzi?- Zapytałam ale Marco nic nie mówiąc wziął mnie za rękę.
Szliśmy w górę po schodach na których leżały płatki róż. w końcu byliśmy na górze .
- MARCO JA ... jak tu pięknie .- Nie mogłam wyjść z podziwu tak było códownię wszędzie świece, nakryty stół  róże i piękny widok .
W tym momencie Marco klęknął przed wyciągnął pierścionek i powiedział:
-Czy wyjdziesz za mnie.
Zatkało mnie nie mogła wykrztusić ani słowa.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam go namiętnie całować.

piątek, 7 marca 2014

Dziecko

Cały czas myślałam o Mario , wiem  ,że muszę o nim zapomnieć ale nie da się wymazać z życia osoby z którą spędzony czas był wspaniały . Brzuch był już bardzo wielki , myślałam że eksploduje .Marco przytulił sie do mojego brzucha mówiąc.
-Kocham cię mój malenkki synku będziesz wspaniały, piękny jak mamusia i mądry jak tatuś.
- Tak szczególnie mądry- Powiedziałam śmiejąc się.
- No a masz wątpliwości.-Spojrzał się na mnie Marco.
- Ja nie..- Odpowiedział z śmiechem, nagle zaczął boleć mnie brzuch.
- Co ci jest...- Zamarł Marco.
- Marco... to już...!- Ledwo to powiedziałam.
Marco szybko wstał pobiegł po torbę i wziął mnie mnie na ręce i szybko zaniósł do szpitala.Po 30 min. szybkiej i głośnej akcji z moim szczególnym darciem japy , byliśmy na miejscu.Zawieźli mnie na sale porodową .


Marco
Zadzwoniłem do Piszczka i Kamili aby szybko przyjechali do szpitala. Jeju aby tylko nic jej się nie stało . Myślałem tylko o niej i o synku miałem gdzieś , że mam teraz trening . Teraz ważna była tylko ona i on czyli moje całe życie .Nagle do szpitala weszli Łukasz , Kamila i.... niespodziewany gość.
- Hej a .. ty.. co tu robisz.- Spytałem ,ZASKOCZONY.
- Przecież to może być moje dziecko nie pomyślałeś.- Powiedział pewnie Mario.
- Mniejsza o to!! .- Naszą rozmowę przerwał poirytowany Piszczek.
- Masz racje kochanie - Przyznało Kamila.

piątek, 28 lutego 2014

Trudno .... żyć

Życie jest zmienne , lecz ty się nie zmieniaj



Weszliśmy do domu Marco . Usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakieś bzdety .
-Ej my właściwie to nie kochaliśmy się tak na prawdę.- Powiedział Marco po czym na mnie spojrzał.
- A jak na niby ?- Popatrzyłam na niego z znakiem zapytania.
- No ale ty byłaś pijana ...
-No... i teraz jestem w ciąży więc..
-Nie mogę tak żyć..
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Ja otworze-Powiedziałam i kierowałam się do drzwi .
- To ty..-Powiedziałam z miną wtf? i co on tutaj robi.
-Kochanie kto to..- Zapytał Marco lecz mi odebrało mowę.
 Stałam oczy w oczy z Mario , z Mario którego kiedyś kochałam , z tym Mario którego kiedyś zraniłam, zraniłam i zostawiłam.Po chwili u mego boku był Marco gdy Mario zobaczył Marco widziałam w jego oczach smutek i żal.
- Co tutaj robisz ..- Powiedział nie za grzecznie Marco.
- Wydaje mi się ,że musimy poważnie porozmawiać.- Powiedział Mario po czym spojrzał na mnie wzrokiem takim jak dawniej, ciepłym i radosnym.
- Tak musimy ...- Dodałam i spojrzałam na Marco.
Mario wszedł do środka i usiadł na kanapie. Wszystkie wspomnienia wróciły , wszystkie chwile spędzone z Mario sam na sam .
- Czy możesz wytłumaczyć mi czemu wyjechałaś do Polski?- Zapytał Mario
- Mario ... jak byś się czół gdybyś zobaczył osobę którą kochasz w łóżku swojego przyjaciela.
- No właśnie widzę to teraz i ..., nawet nie wiesz jak serce pęka mi na pół.
- Mario to wszystko miało być inaczej .Pamiętasz wypadek Dominiki .
- Tak i to bardzo dobrze.
- Wtedy Dominika zakochała się w Marco on cały czas przy niej był ona go kochała tej samej nocy gdy wyszła ze szpitala upili się i Marco się z nią przespał.
- Dobra co to ma do rzeczy...- Zapytał Mario.
- Marco tak na prawdę kochał mnie i gdy spędził noc z Dominika powiedział jej że jej nie kocha przy czym zranił jej serce , ona przyszła do domu i zaczęła mi się żalić i ona wtedy  ....
- Z kąt wiesz miała nic nie mówić- Powiedział Marco.
- No tak ale czemu Marco po prostu nie mógł mi tego powiedzieć- Zapytał Mario
- Przecież nie mogłem zrobić takiego świnstwa swojemu przyjacielowi.- Odpowiedział Marco
-Weronika zawsze mi się podobała ale ty z nią byłeś nigdy nie mogłem sobie tego darować.
- I ... ja wiedziała że Marco mnie kocha ale cały czas kochałam ciebie Mario- Mówiąc to łzy kręciły mi się o oczach.
- Zmyśliłam ,że mam z tobą dziecko a tak na prawdę nie byłam z tobą w ciąży . Tego samego dnia poszliśmy na imprezę do Piszczka i tam nieświadomie przespałam się z Marco.- Mówiłam to  płakałam nie mogłam patrzeć w oczy Mario.
- Ja ,..... -Nie mógł wydać z siebie słowa Mario.
- Przepraszam że cię zraniłam .- Powiedział to i płakałam jak małe dziecko.
Mario wyszedł z domu , zostałam sama z Marco moje serce było rozdarte, wtuliłam się w ramiona Marco .
- Ciiii mała wszystko będzie dobrze gdyby nie ta historia to , to nie bylibyśmy teraz razem .
- Wiem Marco wiem :)
Marco delikatnie odsunął moje włosy  i delikatnie mnie pocałował następnie kierował się do moich ust, pocałował mnie namiętnie .
- Kocham cię wariatko - Uśmiechną się Marco.
- Wiem...JA CIEBIE TEŻ KOTKU.





poniedziałek, 24 lutego 2014

Jesteś dla mnie jak powietrze

 Leżałam obok mojego wspaniałego mężczyzny i myślałam nad życiem.Byłam szczęśliwa z moim wspaniałym Marco minęły już dwa dni , po kłótni z Mario z jednej strony to smutno mi,że musiałam przekreślić chwile spędzone z Mario przecież było mi z nim wspaniale , najtrudniejszym rozdziałem w życiu jest utrata pierwszej miłości.Żałuje ,że poszłam na tą imprezę gdyby nie ona to teraz byłabym szczęśliwa z Mario . Ale z drugiej strony to nie byłabym teraz z najwspanialszym chłopakiem na ziemi . Marco to ideał jakich mało i nie chciałabym zamienić go na inny. Szkoda mi Dominiki chociaż zrobiła mi straszne  świństwo  na samą myśl chce mi się wymiotować . Nadal nie mogę tego pojąć dlaczego ona mi to zrobiła najpierw przespała się z Marco , później z Mario .Moje myśli przerwał Marco.
- Nie śpisz- Powiedział zaspany, po czym mnie objął.
- Nie , myślę czy ty mnie kochasz Marco.-To oczywiste ale lubie jak on mówi te swoję poematy na mój temat xD.
- - Jesteś jak powietrze.- Palnął Marco
- Powietrze jest niewidoczne...-Stwierdziłam bez namysłu
- Ale zawsze przy Tobie.-Dodał Marco
 
-   Nie rozumiem.- Powiedziałam , nie wiedząc o co mu chodzi z tym powietrzem.
- A umiesz żyć bez powietrza?- Zapytał Marco
- Nie.- Odpowiedziałam
- No właśnie- Powiedział Marco po czym wstał i mnie pocałował.

- Kocham cię- Dodał w trakcie pocałunku i ponownie przyssał się do moich ust.
- Wspaniale się tu z tobą leży , ale obowiązki wzywają i muszę iść na trening.- Oznajmił smutny Marco patrząc mi w oczy .
- Nooo nic na to nie poradzę - Złapałam go za szyję. Chwilę później Marco wstał i kierował się w stronę szafy , gdzie były ubrania.
- Uuuuu Marco sexowne te twoje niebieskie bokserki .- Palnęłam po czym się uśmiechnęłam.
- No wiem takie na czasie - Powiedział Marco po czym zaczął się śmiać.
-Ej w co mam się ubrać-Zapytał Marco po czym dodał.
- A ty czemu nie wstajesz.
-No a po co?
- No jak to muszę się pochwalić chłopaką  jaką mam śliczną dziewczynę.
- Ale tam będzie Mario
- Do końca życia będziesz się go bać, spokojnie jestem przy tobie i nie pozwolę aby ktoś cię skrzywdził a tym bardziej naszego dziecka. - Powiedział Reus po czym do mnie podszedł i  zaczął łaskotać.
- Ej zostaw mnie xD- Zaczęłam się śmiać jak opętana .
W końcu ruszyłam moją zacną dupę i zaczęłam się ubierać.
  Gdy już załatwiliśmy swój ubiór oraz łazienkę poszliśmy do kuchni.
- Masz nutele?- Zapytałam Marco, bo bez nuteli nie ma życia.
- Ja bym nie miał- Powiedział Marco i zaczęliśmy robić kanapki.
Po małej przekąsce wyszliśmy przed dom Marco i jego czarnym autem odjechaliśmy na Signal Iduna Park .
Po godzinie byliśmy na miejscu, wyszłam z samochodu i zobaczyłam Mario, widząc go serce zaczęło mi bić mocniej . Dobrze ,że Marco szybko do mnie podbiegł mówiąc.
- Spokojnie nie możesz się go bać mała.
Widząc ,że Mario cały czas się na mnie gapi, złapałam Marco za szyję i namiętnie pocałowałam na oczach Mario.Mario stał jak wryty w jego oczach widziałam smutek , i żal.
-Tak to ja chcę codziennie- Oznajmił uśmiechnięty Marco.
- Oj no sytuacja alarmowa xD 
- Dobra idziemy .- Marco złapał mnie za rękę .
- O hej stary aaa..kim jest ta piękna dziewczyna obok.- Zapytał Mats Humells .
- Yyy sorry ale ona jest już zajęta przezemnie- Odpowiedziałz uśmiechem Marco.
- A to zmienia postać rzeczy . - Powiedział z uśmiechem Mats po czym się przedstawiłam.
Zapoznałam się z całą drużyną BVB i udałam się na trybuny. Cały czas widziałam Mario, który patrzył się na mnie jak na dziwkę.
Usiadłam na krześle i wyjęłam telefon miałam zamiar pograć w Pou ale obok mnie usiadła Agata żona Jakuba Błaszczykowskiego. 
- Hej jestem Agata- Przedstawiła się Polka.,
-Weronika- Podałam Agacie rękę .
- Jesteś Polką??- Zapytała blondynka, po czym podbiegła do niej jakaś mała dziewczynka krzycząc
 - Patrz mamusi tam jest tatuś !!- Zawołała na głos po czym zaczęła się śśmiać.
Patrzyła tak na nich i pomyślałam o moim dziecku.
- O a jak ma na imię ta mała  księżniczka.?- Zwróciłąm się do dziewczynki.
- Oliwka- Odpowiedziała mi słodko.I uciekła.
- Przepraszam , że ci przerwałam.- Powiedziała z uśmiechem Polka.
- To nic muszę się przyzwyczajać.- Odpowiedziałam patrząc na brzuch.
- Który miesiąc.
- Dopiero drugi- Odpowiedziałam Agacie.
- Jak się domyślam to ty jesteś dziewczyną Marco tak?
- Tak.
- Uwierz mi on naprawdę ciebie kocha , cały czas przychodził do Kuby i opowiadał jaka to ty jestes wspaniała .
Ja tylko się uśmiechnęłam.Spojrzałam na boistko na którym chłopkai oblewali sie wodą.
Spojrzeliśmy na siebie z Agatą mówiąc jednocześnie.
- Oj dzieci- Po czym zaczęliśmy się śmieć. 
Trening za godzinę się skończył. Wyszłam przed stadion i czekałam na Marco.
W końcu Marco wyszedł i złapał mnie za rękę.
Po godzinie byliśmy w domu .
 















czwartek, 20 lutego 2014

Serio jestem lepszy od Mario xD

Po długiej drodze do Dortmundu w końcu byłam na miejscu . Ach znowu poczułam zapach tego magicznego miasta, w którym wszystko jest inne, są inni ludzie jest wiele radości, wszyscy są jak rodzina, niesamowite miasto marzeń w którym każdy kibic jest  wyjątkowy. Dobra muszę się  zebrać  w garść i iść do Mario powiedzieć mu o dziecku i o najważniejszym czyli o nocy z Marco.Szczerze mówiąc to nie wiem czego oczekuje ,że co że Mario jakby nigdy nic powie mi ,,Kochanie  ja ciebie nadal kocham'' weźmie w ramiona i delikatnie pocałuje moje wargi . Chciałabym cofnąć czas i nie dopuścić do takich kłamstw , nie ranić tylu osób.Znów miałam łzy w oczach ale popatrzyłam na mój brzuch i znów miałam nową motywacje .
Po godzinie drogi do domu Mario byłam już przed jego drzwiami. Zapukałam do drzwi po chwili otworzył mi Mario.
- Weronika- Powiedział zdziwiony Mario po czym zaniemówił.
Z mieszkania po chwili zaczął dobiegać głos .
- Kochanie kto tam- Krzyknął ktoś bardzo mi znajomy ale dokładnie nie wiedziała kto to .
- Możemy pogadać Mario - Powiedziałam po czym już miałam łzy w oczach .
- Jasne- Powiedział prawie nieprzytomny Mario po czym weszłam do środka. Zdjęłam buty i udałam się korytarzem do salonu Mario . W salonie siedziała Dominika pijąc kawkę i chrupiąc ciasteczko.
- Kto to był kochanie choć szybko bo mam na ciebie ochotę- Powiedziała Dominika która mówiąc to siedziała do mnie tyłem.
Jak ona mogła mi to zrobić najpierw zabawia się z Reusem a później zabieram mi mojego chłopaka .Aja chciałam dla niej dobrze zawsze byliśmy jak siostry, nierozłączne gdy ona płakała ja zawsze przy niej byłam a teraz robi mi takie świnstwo.
- Hej Dominiko - Powiedziałam zła .
- OO....- Nie mogła wykrztusić z siebie słowa Dominika.
- Jak mogłaś mi to zrobić ty dziwko- Powiedziałam to  prosto w oczy Dominice.
- Weronika ja ,ja nie chciałem , dzwoniłem do ciebie każdej nocy nie odebrałaś , martwiłem się o ciebie ale także o nasze dziecko, kocham cię  -Powiedział Mario
- Tak ty nie chciałeś jasne właśnie widzę jak nie chciałeś , niby siedzisz tutaj martwisz się o mnie a tak naprawdę masz mnie w dupie i zabawisz się z tą dziwką.- Mówiłam to prawie płacząc już miałam mu powiedzieć że to nie jest jego dziecko ale wiedziałam ,że mu na nim zależy.
- Nie denerwuj się Weronika nosisz moje dziecko !- Oznajmił Mario
- Nie twoje tylko Marco!!!!!- Wykrzyczałam mu prosto w twarz  po czym z łzami w oczach wybiegłam z domu Mario i zaczęłam biec przed siebie . Czułam pustkę w sercu jakby ktoś przejechał mnie tirem.
Usiadłam na ławce w parku i myślałam nad moim beznadziejnym życiem , miałam ochotę umrzeć ale nie chce aby dziecko przez mnie  cierpiało żyje tylko dla niego . Siedział tak dobre 2 godziny było już ciemno n, nagle usiadł koło mnie jakiś chłopak miał kaptur na głowię,wszędzie mogłabym rozpoznać te słodkie perfumy.
Spojrzałam na niego on na mnie , i razem przestraszeni wstaliśmy z ławki .
- Marco ?!- Powiedziałam z znakiem zapytania.
- Weronika - Ona tak samo wtf?
- Co ty tu , jak i, po co, czy ty... ech dobra co ty tu robisz- Powiedział zakłopotany Marco.
- Ja przyjechałam do Dortmundu ponieważ musiałam powiedzieć Mario o wszystkim co nas łączyło i o dziecku.- Mówiłam to nie patrząc na Marco , ręce przy nim zaczęły mi drżeć.
Marco chwile pomyślał po czym złapał mnie za ręko i spojrzał w moje niebieskie oczy.
- Jakim dziecku?????-Zapytał Reus
- Naszym Reus, naszym małym chłopczyku- Powiedziałam patrząc na brzuch.
- Nie żebym się nie cieszył bo się cieszę ale...- Na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Marco na prawdę, nie jest mi do śmiechu i do radości zraniłam tyle osób a oni teraz zranili mnie ale jeszcze bardziej-Powiedział smutna i bez uczyć.
- Ej mała pamiętaj , że ja zawsze będę cię kochał najmocniej na świecie. Od kiedy pierwszy raz ciebie zobaczyłem nie mogę bez ciebie żyć . Na treningach nie mogłem skupić się na grze byłaś w mojej głowie 24h na dobę. Gdy patrzyłem na ciebie i Mario gdy się całujecie serce pękało mi na pół nie mogłem powiedzieć ci że ciebie kocham bo ty i tak byś mnie odrzuciła.Gdy Dominika była w szpitalu byłem, przy niej bo chciałem być jak najbliżej ciebie,przespałem się z nią bo byłem pijany i nie wiedziałem co robię . Na imprezie u Piszczka  nie mogłem ci się oprzeć byłaś cudowna, jesteś nadal.. Nawet nie wiesz jak się czułem gdy ty wyjechałaś, nie wiedziałem gdzie jesteś , szukałem cię wszędzie ,płakałem każdej nocy i dnia.Teraz gdy dowiedziałem się ,że jesteś ze mną w ciąży czuję sie najwspanialszym męszczyzną na świecia.
- Ale Mario on..., ona jak oni mogli ,złamali mi serce na pół.
- Widocznie ten bałwan Mario nie umiał docenić tego co ma czyli ciebie.
Patrzyliśmy na siebie i w tej chwili zdałam sobie sprawę ,że Reus mówi na prawdę, prawdę . Poczułam w brzuchu motylki na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Przybliżyłam się do przyszłego  ojca mojego dziecka i namiętnie pocałowałam, on złapał mnie za biodra i mocno przytulił .
- Kocham cię Weronika i ciebie - Powiedział to i spojrzał na mój brzuch.
- To chłopczyk - Dodałam szczęśliwa.
 Marco na mnie spojrzał i się zaśmiał .
- Na pewno będzie taki ładny i , inteligentny jak mamusia- Powiedział szczęśliwy Reus po czym udaliśmy się do jego domu .
- Jeju czekaj zapomniałam zabrać bagaży od Mario musimy po nie iść.- Powiedziałam do Reusa po chwili dodałam.
- Ale ty idziesz ze mną.- Spojrzałam na Reusa.
Zmieniliśmy kierunek i po 30 min. staliśmy przed domem  Mario . Byliśmy świadkami przykrej akcji pomiędzy Mario i Dominiką.
- Wynoś się ty dziwko z mojego domu w tej chwili nie chcę cię więcej widzieć zniszczyłaś moje życie - Krzyczał zdenerwowany Mario, jednak jeszcze bardziej się zdenerwował jak zobaczył mnie z osobą towarzyszącą .
- A ty co tu robisz Weronisiu.. o ni jest i ten , przez którego moje życie legło w gruzach.
- Mario nie pierdziel bo się nudno robi i daj mi wejść po bagaże .
- Jak mogłaś mi to zrobić ty dziwk... - Nie dokończył bo dostał z liścia od mnie .
- Zamkniesz się nawet nie wiesz co czułam, byłam sama , zresztą na imprezie było mnie pilnować a nie zabawiać się z tą debilką Dominiką.
- Tak a dobrze ci była kochać się z  moim dawnym najlepszym kumplem  Marco- Wykrzyczał mi w twarz Mario.
- Tak nawet lepiej niż z tobą - Powiedział po czym zerknęłam na Reusa który miał już ochotę przywalić Mario .
- Pa ,żegnaj i nigdy nie patrz na mnie-  Wzięłam bagaże i udałam się w stronę Marco .
- Masz już wszystko - Powiedział Reus po czym dodał.
- Daj to bo nie możesz się przemęczać kochanie .
- Masz
- A serio jestem lepszy od Mario - Zaczął się śmiać Marco.
- Haha o niebo
- UU musimy to powtórzyć .
- Ty już lepiej nieś te walizki - Powiedziałam ze śmiechem.
 Po 30min. byliśmy w domu Reusa , było na prawdę fajnie urządzone zaczęłam ogladac pokoje , weszłam do sypialni i zobaczyłem moje zdjęcia na jego ścianie .Patrzyłam na moje fotografie i poczułam jego ręce jak przytula mnie od tyłu .
- Dobra łóżko jest wole to może się na nie położymy.- Powiedział słodko Reus.
- Chciałbyś , głodna jestem - Powiedział wymigując się.
-To zjedz mnie - Nie odpuszczał Marco.
- No jesteś słodki ale nutela słodsza- Wyrwałam mu się z rąk i poszłam do kuchni.
Marco tylko przewrócił oczami i poszedł za mną do kuchni.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Komentujcie i polecajcie znajomym xDDDDDD W końcu taki szczęśliwy

poniedziałek, 17 lutego 2014

Przecież mam dla kogo żyć !!

 W łzach usnęłam na kolanach Piszczka , wiedziałam że przy nich nic mi się nie stanie, oni są dla mnie jak rodzina bez nich na pewno już dawno się pocięła nie miałam ochoty żyć wiedząc że zraniłam 3 osoby Mario , Marco i Dominikę.
- Musimy jej pomóc Kamila , ona jest w stanie krytycznym a do tego , musimy o nią dbać przecież ona jest w ciąży- Powiedział zdenerwowany Łukasz do Kamili , lecz ona nie kontaktowała .
- Haloo Kamila - Machną jej ręką przed oczami .
- Oj soorry zamyśliłam się - Powiedziała kAMILA
- Nie mogę w to uwierzyć jak Marco mógł jej to zrobić , przecież Weronika i Mario byli tacy szczęśliwi..- Łukasz dalej nie mógł uwierzyć w to coś się stało w tej chwili Kamila upadła na podłogę i straciła przytomność.
- Kamila!!- krzykną Łukasz po czym zadzwonił szybko po pogotowie.
Obudziłam się od tych krzyków Łukasza i zobaczyłam jak Kamila nieprzytomnie leży na kolanach Łukasza.
- Jeju!!!Kamila co jej jest !!- Zwróciłam się do Łukasza.
- Nie wiem na prawdę nie wiem !!! - Oznajmił zdenerwowany Łukasz.
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. 
- Idę otworzyć - Szybko pobiegłam otworzyć drzwi za którymi było pogotowie. Pogotowie zabrało Kamilę do szpitala nikt nic nie mówił, Łukasz zaniemówił , lekarze nic nie chcieli powiedzieć. Pojechaliśmy od razu za karetką do szpitala . Po 30 min. byliśmy na miejscu Kamile zabrali na salę a nam kazali czekać na korytarzu. 
- Znam ten szpital- Powiedziałam zasmucona do Łukasza po czym dodałam
- W tym szpitalu leżała Dominika po wypadku samochodowym- W tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły zaczęło mi się kręcić w głowię . Pamiętam wszystko to tu poznałam Marco to tu zakochałam się w Mario . Usiadłam obok zapłakanego Łukasza i schowałam głowę w swoje ręce. Chwilę później lekarz wyszedł z sali na której leżała Kamila.
- Czy jest tu ktoś z rodziny pani Kamili - Powiedział lekarz
- Tak chłopak i najlepsza przyjaciółka- Odpowiedział Łukasz po czym podeszliśmy do lekarza oboje zapłakani jak małe dzieci .
- A więc pani Kamila zemdlała z powodu między innymi przez stres i przemęczenie - Powiedział lekarz
- To wszystko moja wina- Oznajmiłam
- Ale jest większa przyczyna o której powinna powiedzieć państwu osobiście pani Kamila- Oznajmił nam lekarz po czym odszedł .
Spojrzeliśmy z mina wtf ?na siebie i weszliśmy na salę gdzie leży Kamila .
- Kochanie co ci jest !- Zwrócił się do Kamili Łukasz po czym ją pocałował.
Pamiętam tą salę w tej sali Mario pierwszy raz mnie pocałował i powiedział mi że mnie kocha.
Patrzyłam się na nich i przypominałam wszystkie chwilę spędzone z Mario .
- Łukasz ja , ja ..- Juz miała powiedzieć Kamila lecz się zacięła
- No ty no mów no..- Niecierpliwił się Łukasz.
- Za 8 miesięcy będziemy mieli ślicznego synka - Powiedział szczęśliwa Kamila po czym pocałowali się .
W tej chwili serce pękło mi na pół, ja za 8 miesięcy będę miała dziecko z Marco , lecz to dziecko nie będzie miało szczęśliwej rodziny :(- .
-Przepraszam muszĘ wyjść- Powiedział , i szybko pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i myślałam nad moim życiem w końcu zdałam sobie sprawę , że muszę się wziąść w garść, i muszę powiedzieć o wszystkim Mario przecież bardzo go zraniłam . Płacz nic nie pomoże , a ja mogę zranić już nie tylko Mario , Marco i Dominikę ale też mojego małego synka. Popatrzyłam na mój brzuch i pierwszy raz od wielu dni się uśmiechnęłam. Przecież mam dla kogo walczyć, otarłam łzy wyszłam z pomieszczenia i pobiegłam do sali , w której byli  Kamili i Łukasza.
Wparowałam do sali i krzyknęłam
- Słuchajcie jadę do Dortmundu samolot odlatuję za 2 godziny więc muszę się śpieszyć paaa - Juz miałam wychodzić lecz wróciłam się i dodałam.
- A jej co- Spojrzeli się na siebie Łukasz i Kami.a po czym zaczęli się śmiać .
- A i dzięki , że jesteście - Mówiąc to wyszłam szybo ze szpitala i udałam się do mojego domu po 30 min. drogi do domu spakowałam się i szybko pojechałam taxi na lotnisko ledwo co zdążyłam na samolot.W końcu nabrałam odwagi aby wszystko im powiedzieć , Przecież mój synek musi i tak czy siak znać tatę .




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No a więc tak zwariowany rozdział w następnym będzie  się działo komentujcie to mnie motywuję .xDDDD



piątek, 14 lutego 2014

Nie wiesz jak żyć, nie wiesz po co żyć, ale wiesz jak żyć

''Nie wiesz jak żyć, nie wiesz po co żyć, ale wiesz jak żyć,,Czasami  życie kłania ci się kłania , lecz czasami po nim depczesz.
Byłam w Polsce osiedliłam się w moim dawnym domu studenckim . Przyjechałam do Polski bo muszę sobie dużo przemyśleć , muszę odpocząć od miłości chociaż już sama nie wiem co robić . Codziennie płacze codziennie nie mogę sobie wybaczyć tego co zrobiłam Mario. Nie mogę odpowiedzieć sobie na pytanie czemu Reus mi to zrobił , i jak to się stało. Mario dzwonił do mnie co godzinę lecz nie mogłam odebrać bo nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć. W jednej chwili straciłam miłość, przyjaciółkę i przyjaciela. W dodatku jestem w ciąży ale nie z Mario tylko z Marco.


Mario
Nie wiem gdzie ona jest każdego dnia do niej dzwonię lecz ona nie odbiera już sam nie wiem co robić nie wiem czemu Marco się do mnie nie odzywa , czy to ma coś wspólnego z Weroniką . Wiem jedno , wiem że ją kocham i będę jej szukał do końca mojego życia.


Weronika

Weszłam do pustego domu . Położyłam się na łóżku i myślałam nad moim marnym życiem , nagle zadzwonił mój telefon , to był Łukasz 
- Halo- Odebrałam telefon i usłyszałam krzyk Łukiego
- Do cholery jasnej ile można gdzie ty jesteś człowieku- Mówił a raczej darł się Łukasz
- Ja jestem w Polsce ale nikomu o tym nie mów- Powiedziałam
- Co się stało , czemu tam jesteś nie wiem o co chodzi powiedz mi - Powiedział Łuki dodając
- Mario się załamał nie dziwię mu się ale żeby Reus co ty im zrobiłaś- Powiedział Łuki
W tej chwili nie wytrzymałam i się rozpłakałam zraniłam tyle osób może to wszystko moja wina może w ogóle nie powinnam żyć
- Łuki ja nie mogę przyjedz do mnie- Powiedziałam przez łzy po czym sie rozłączyłam.

W smutku i żalu do samej siebie poszłam spać. Obudziłam się z samego rana poniewarz ktoś pukał do drzwi
- Kto to do cholery - Wstałam i podeszłam do drzwi
Otworzyłam drzwi w nich stał Łukasz ale nie był sam był z Kamilą.
- Widząc ich wtuliłam się w ich ramiona.
- Dobrze , że jesteś - Powiedziałam po cichu do Łukiego
- Ciii mała wszystko będzie dobrze - Oznajmił Łukasz po czym weszliśmy do domu.
- Jeju słońce jak ty wyglądasz - Oznajmiła Kmaila
- A to wy jesteście razem - Dopiero się skapnęłam , że przecierz ich w łazience wtedy na tej imprezie widziałam.
- Tak - Powiedzieli razem i się pocałowali.
- Chociaż wam się udało - Powiedziałam z uśmiechem.
- Jak mnie tu znaleźliście- Zapytałam
- No przecież Kamila wiedziała gdzie jest twój domu studencki bo kiedyś razem na studia chodziliście- Oznajmił Łukasz i się uśmiechną.
- No tak sorry ale ja nie myślę za dużo rzeczy na mojej głowię
- Dobra mów mi w tej chwili co ci jest, Mario i Marco są załamali ty nagle wyjeżdżasz  do Polski  Weronika! - Wykrzyczał Łukasz po czym zobaczył , że płaczę i usiadł koło  mnie
- Ostatnie dni były dla mnie koszmarem , to było jak zły sen zdradziłam Mario do tego oszukałam go , że jestem z nim w ciąży . Przespałam się z Reusem ale , ja byłam pijana nie wiedziałam co robię on mnie wykorzystał - Powiedziała ledwo co przez łzy
- A do tego jestem z Marco w ciąży- Dodałam po chwili, po czym odkręciłam twarz w drugą stronę.
- Łukasza i Kamilę zamurowało 
- Co mam robić ! Ja nie wiem kogo kocham moje serce jest rozdarte- Oznajmiłam to i spojrzałam na ich miny.
- Nie martw się pomożemy ci- Powiedzieli i mnie przytulili.
- Dzięki, że jesteście

wtorek, 11 lutego 2014

Stracić miłość jest łatwo trudniej odzyskać :(

Kiedy ktoś powiedziałby ci że nie długo masz stracić kogoś kogo naprawdę kochasz co byś zrobił rozpłakałbyś się czy raczej nie słuchał go i poszedł dalej . Miłość jest przewrotna jednego dnia tracić wszystko nie wiedząc co będzie dalej .


Obudziłam się z myślą ,że ta noc nigdy nie powinna się skończyć, to była najwspanialsza noc w moim życiu .Mario był taki inny taki nie do opisania . Odkręciłam się z myślą że leży teraz koło mnie mężczyzna mojego życie Mario lecz tego widoku którego zobaczyłam nigdy w życiu nie miałam zamiaru zobaczyć.
- Cześć kochannn.......- Zatkało mnie na dobre to było tak jakby moje serce ktoś przebił nie strzałą Amora a dzidą diabła..
- Reussss. - PowieDZiałam zdziwiona i przerażona , miałam nadzieje ,że do niczego między nami nie doszło, że to tylko zły sen o którym chciałam jak najszybciej zapomnieć.
Niespodzianka powiedział jakby nigdy Reus i już chciał zrobić to ponownie lecz ja odepchnęłam go od siebie nic nie mówiąc ubrałam się i zeszłam na dół .Reus tylko się śmiał i mówił ,że mnie kocha i że jestem boska . Zeszłam na dół gdzie wszyscy leżeli pijani wszyscy z wyjątkiem Mario, Dominiki, Kamili, i Łukasza 
- A ich gdzie wcięło -pomyślałam i poszłam do łazienki Łukasza aby przemyć oczy weszłam a tam kolejna niespodzianka. Upity Łukasz trzyma Kamile , która leżą  na podłodze w jednoznacznej sytuacji -Ups sorry-Powiedziałam i wyszłam jednaak wcale nie było mi do śmiechu dopiero, wtedy  zdałam sobie sprawę. Jak ja zraniłam Mario, nie dość że go oszukałam z tym dzieckiem to jeszcze zdradziłam z Marco. Szłam na wprost siebie miałam myśli samobujczę wchodzę do jakiejś dużej sypialni a tam kolejna niespodzianka ale jakże miła w tym momencie serce rozwaliło mi się na pół, nie mogąc wspstrzymać łez zaczęłam płakać jak małe niewinne dziecko któremu  zabrano coś co bardzo, bardzo kocha . -Jak mogłaś mi to zrobić- krzyknełaam na cały pokój . To nie tak jak myślisz powiedziała Dominika. 
A jak ty byś się czuła widząc swoją najlepszą przyjaciółkę w jednoznacznej sytuacji ze swoim nażyczonym - Powiedziałam przez łzy .
-Tak a wiesz jak ja się czółam widząc ciebie  z Marco jak on ciebie obmacuje całuję i jak mówi  mi że sex ze mną to nuda - Powiedziała Dominika. 
Jak ja byłaam pijana nie wiedziałam co robię . - powiedziałam przez łzy .
Ta i może jeszcze mi powiedz że go przeleciałaś- powiedziała Dominika patrząc mi w oczy . W tym momencie Mario się obudził zobaczył co się dzieje i zamurowało go gdy zobaczył mnie w drzwiach i Dominikę leżącą obok niego . To nie tak jak myślisz Weronka ja ciebie kocham - powiedział po chwili . Wyszłam z pokoju gdzie zobaczyłam to czego nie powinnam i nie chciałam zobaczyć
 Biegłam przed siebie w głowie miałam tylko jedno żyletka. Biegłam zapłakana przez korytarze i nagle wpadłam na Marco patrzliśmy sobie w oczy .Nie mogłam nic wksztusić wyrwałam mu się z ramion i pojechałam taxi do domu Mario po swoje rzeczy spakowałam się i zerknęłam do internetu zobaczyć odlot najbliższego samoltu do Polski .Najbliższy odlatuje za godzię. 
Wychodząc z domu po drodze zobaczyłam zjęcie moje i Mario na którym się całujemy.Wszystkie
 chwilę spędzone z nim były códowne .
- Nigdy ciebie nie zapomnę Mario- Powiedziałam to i wyszłam z domu. Godzine później byłam na miejscu.