Łączna liczba wyświetleń

piątek, 14 marca 2014

Piękna ... jest tylko ona (love)

Kiedy tak leżałam w szpitalu nie wiedząc jeszcze co mi jest , myślałam nad moim życiem i nad Mario czy to jest na pewno dziecko Marco czy Mario. W tej chwili na sale wszedł Marco, zdenerwowany Marco.
- Weronika kto jest ojcem.-  Krzyczał Marco.
- Marco proszę spokojnie - Odpowiedział z łzami w oczach.
- Przepraszam...- Opanował się po chwili Marco.
- Przecież wiesz że ciebie kocham ale , do szpitala przyszedł Mario i on twierdzi ,że to może być jego dziecko. Nie chcę ciebie stracić i nie chce stracić naszej miłości - Powiedział to i mocno mnie przytulił.
- Na pewno jej nie stracisz Marco kocham cię i już na zawsze będziemy razem zapamiętaj to sobie raz na zawsze.- Powiedział to patrząc się na Marco z uśmiechem.
- Ale nie chce żyć w niepewności ... nie umiem - Powiedział z oczami pełnymi strachu Marco.
Nagle do sali w której leżałam wparował Mario.
- A ty tu czego!?. - Powiedzaiał nieprzyjemnie do Mario Marco.
- No może ty myślisz ,że to twoje dziecko... no to się mylisz pamiętasz kochanie tą noc piękną noc..- Mówił Mario patrząc mi w oczy z wścipskim uśmiechem.
- Przestań Mario to było mi mięło już nie ma nas!!- Krzyknęłam zdenerwowana.
- Tak pamiętam jak się podniecałaś byłaś wyjątkowo piękna tamtej nocy..- Swojej opowieści nie dokończył Mario gdyż dostał od Marco w pysk.
- Skończyłeś już debilu, masz z tąd wyjść natychmiast bo roztrzaskam ci łeb!!- Wkurzył się Marco.
W tej chwili coś  zabolało mnie w brzuchu , poczułam skurcze zaczęłam zgnać się z bólu , Marco zawołał lekarza dalej nic nie pamiętam.


Obudziłam się i zobaczyłam szczęśliwego Marco siedzącego przymnie .
- Marco co mi jest czemu ja...- Nie dokończyłam bo Marco namiętnie mnie pocałował.
- Kocham cię- Powiedział Marco po czym usłyszałam płacz dziecka.
- Oderwałam się od Marco i zobaczyłam jak pielęngniarka niesie mi do rąk dziecko.
Ta chwila była dla mnie chwilą która mogła trwać wiecznie miałam w rękach moje małe maleństwo od którego moje życie przewróciło się do góry nogami. Z oczy zaczęły mi płynąć łzy radości.
- To nasze małe maleństwo nie zależnie od tego czy jest ono twoje czy Mario i tak to ty zawsze będziesz jego ojcem Marco- Powiedział tą i spojżłam się na MARCO KTÓRY płakał ze szczęścia.
Na sale wszedł lekarz i oznajmił że jutro będziemy mogli opóścić szpital.




Następnego pięknego dnia obudziłam się przy moim małym skarbie i Marco leżącym mi na nogach. W końcu MARCO otworzył oczy i uśmiechnął się gdy zobaczył dziecko po chwili powiedział.
- Nazwiemy go Omerek.
- Zawsze mi się to imię podobało.
Naszą rozmowę przerwał lekarz.
- Możecie państwo już wyjść z szpitala
 - Dziękujemy panie doktorze.- Powiedział Marco i zaczął pakować torby.
- Wiesz co zrobiłem test na ojcostwo i przyszły wyniki otworzyłem i ... jestem ojcem - Powiedział szczęśliwy.
- No wiedział,że nim jesteś patrz jaki jest do ciebie podobny.
- Tak ciekawe czy będzie taki z charakteru po mamusi.




Po godzinie drogi byliśmy w domu.
- Uff jak dobrze,że już jesteśmy w domu.-Oznajmił zmęczony Marco
- No i niby z dnia na dzień zostaliśmy rodzicami -  z uśmiechem popatrzyłam na Marco.
- Wiesz co dzisiaj planuję cię gdzieś zabrać, z dzieckiem zostaną Łukasz i Kamila. W końcu muszą się przyzwyczajać za miesiąc będą mieli własne.- Oznajmił łapiąc mnie za biodra Marco.
- Z koro nalegasz pocałowałam Marco.
- Nasze pocałunki przerwał płacz dziecka.
- Jeju chłopie ty to wiesz kiedy przeszkodzić rodzicom- Powiedział zrezygnowany Marco.
Ja tylko się zaśmiałam i poszłam do dziecka.

Mijały godziny ,aż w końcu do drzwi zapukali Łukasz i Kamila.
- No hej Marco pokaż nam tego swojego brzydala- Zaśmiał się Łukasz.
-No akurat śpi.
- Dobra jakby mały czegoś potrzebował to wszystko jest naszykowane na stoliku.- Powiedziałam do Kamili i Łukasza.
- Nie śpieszcie się damy sobie radę nie jesteśmy małymi dziećmi, w końcu my za miesiąc będziemy mieli to samo więc pa.- Powiedział Piszczek zamykając drzwi.
- A więc młoda damo zabieram cię w tajemnicze miejsce.- Mówiąc to Marco wziął mnie na ręce i kierował się w stronę samochodu.
- Tak a w jakie miejsce .. powiesz mi..?- Dopytywałam ale Marco milczał.
Po godzinie jazdy byliśmy na miejscu.
Byliśmy przed jakąś wieżą .
- Y aha Marco o co chodzi?- Zapytałam ale Marco nic nie mówiąc wziął mnie za rękę.
Szliśmy w górę po schodach na których leżały płatki róż. w końcu byliśmy na górze .
- MARCO JA ... jak tu pięknie .- Nie mogłam wyjść z podziwu tak było códownię wszędzie świece, nakryty stół  róże i piękny widok .
W tym momencie Marco klęknął przed wyciągnął pierścionek i powiedział:
-Czy wyjdziesz za mnie.
Zatkało mnie nie mogła wykrztusić ani słowa.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam go namiętnie całować.

1 komentarz:

  1. piękny rozdział.
    Urodziała i oswiadczyny
    Pisz tak dalej.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń