-Mareczku?.-Powiedziałam na pół śpiąca.
-Taaa..-Obódził się Marco.
-Wstawaj.-Położyłam się na jego klacie.
-Dzisiaj jest najwspanialszy dzień mojego życia.-Powiedziała Marco i pocałował mnie w czoło.
-A tak w ogóle to kto będzie świadkiem i świadkową.
-Mario i Dominika.-Odpowiedział Marco.
Zatkało mnie,przypomniałam sobie to co kiedyś oni mi zrobili...to było straszne nie chcę więcej przeżyć tych chwil.
-Marco ale...
-Coś nie tak.-Powiedz mu..nie nie możesz powiedz nie, nie możesz, powiedz.Nie wiedziałam co robić.Serce mówiło żebym go nie okłamywała,a rozum żeby nic nie mówić.Wyszłam szybko z pokoju,zaczął bolec mnie brzuch.
-Weronika co jest z tobą!-Krzyknął Marco.
Byłam w łazience i zwijałam się z bólu.Ostatnio miałam takie bule gdy byłam w ciąży,zaraz,może ja jestem w ciąży.
-Tylko nie to ja nie chce cierpieć!!!-Wydarłam się na cały dom.
Natychmiast przy mnie pojawił się Marco.
-Marco proszę cię nie rób najgłupszej rzeczy w swoim życiu.-Mówiłam płącząc.
-Co się dzieje jakiej najgłupszej rzeczy?-Marco nie wiedział o co chodzi,patrzył na mnie i ocierłam mi łzy.
-Nie żeń się ze mną,ja zniszczę ci życie!
-Co?
-Marco ja...jestem w ciąży z Mario.!!!-Czemu ta zasrana historia powtarza się znów .Ranie wszystkich ludzi,których spotykam na swojej drodze.Jestem głupią dziwką,Mario miał racje.
-Weronika...-Marco odsunął się od mnie.
-Jak mogłaś-Dodał.A ja kurwa głupia siedziałam na podłodze i bałam się mu powiedzieć co Mario mi zrobił.Płakałam jak małe dziecko,rusz te cztery litery biegnij za nim,wstań nie poddawaj się-Mówiło mi serce.Przecież nie chcę go stracić.
-Marco,czekaj!-Zaczęłam za nim biec.
-Nie mów do mnie,zawsze wszystko toczy się w okół ciebie,myślałem,że jesteś inna lecz ty zawsze udajesz...udajesz że tylko taka jesteś,a ja głupi się w tobie zakochałem do szaleństwa.Strata dziecka nie nauczyłą cię jak żyć...jesteś beznadziejna nie chcę cię znać.-Mówił do mnie Marco.Nie miałam siły nawet płakać.Teraz powiem mu wszystko.Tak też zrobiłąm.
-Wysłuchaj mnie Marco.-Otarłam łzy.
-Mario zawiózł mnie do Monachium...tam zgwałcił,cieszysz się.-Powiedziałąm i spojrzałam na jego oczy.
-Weronika.-Powiedział ze skruchą.
-Wiesz co,może to prawda,że musimy od siebie odpocząć,choć ja nie wiem jak bez ciebie będę żyć.-Odkręciłam głowę,podeszłam do niego i delikatkie pocałowałam w czoło.On stał i nic nie mówił.
------------
Obudziłam i natychmiast wstałam,zaczęłam krzyczeć.
-Aaaaaaaaa!!!!!!!!.
-Kobieto zamknij się cały dom obudzisz.-Marco powiedział na pół śpiacy i schował głowę pod poduszkę.
-To był tylko koszmar,Boże dzięki ci .!!-Zaczęłam skakać.Czyli,że Mario mnie w o0góle nie zgwałcił i nie jestem z nim w ciąży.Natychmiast położyłam się obok Marco i namiętnie go pocałowałam.Teraz wiem ,że bez niego moje życie było by do niczego.
-Ej teraz ci się na figle zebrało.-Powiedział Marco z cwaniackim uśmiechem.
-A ten zawsze o tym samym w ciąż.-Powiedziałam przekręcając oczy.
-Wiesz co miałam dziwny sen,taki głupi,że chce jak najszybciej o nim zapomnieć,bo nie chcę cię stracić...Kocham cię.-Dodałam po chwili.Marco się uśmiechnął,przytulił mnie i powiedział.
-Mojej miłości do ciebie nie da się wyrazić słowami.
-A jak?-Zaczęłam się śmiać.
-Inaczej.-Uśmiechnął się.
-Ani mi się waż!-Powiedziałam stanowczo.
Wstałam z łóżka w samej bieliźnie co wzbudziło w Marco zachwyt (xD).
-I co się cieszysz,nigdy kobiety w bieliźnie nie widziałeś.-Powiedziałam z sarkazmem.
-No tak pięknej to nigdy.-Marco zmienił pozycje.Ubrałąm się i poszłam na dół do kuchni gdzie siedziałą Dominika z Moritzem.
-Hejo.-Powiedziałam.
-Hej.-Odpowiedzieli równo jedząc kanapki.
-Jak tak zakocheńcze.-Powiedziełam z uśmiechem.
-Mamy dla was dwie wspaniałe wiadomości.-Powiedział Moritz.-No zamieniam się w słuch.
-A więc pierwsza to to że ...-Nie dokończył Leitner bo Dominika mu przerwała.
-Jestem w ciąży.-Powiedziała.Najpierw mnie zamurowało.A później wstąpiła we mnie radość.
-Wspaniale Domiś!.-Krzyknęłam i uściskałam przyjaciółke.
-Ej cieszycie się bez mnie.-Marco zszedł na dół bez koszulli w samych spodenkach.
-Tak...zgadnij kto jest w ciąży?-Zapytałam.
-Ty.-Odpowiedział Marco.Uśmiech znikł z mojej twarzy,wiem,że Marco zawsze chciał mieć dziecko.I je miał lecz przez moją nieodpowiedzialność ,ono musiało umrzeć.Teraz boje się tej odpowiedzialności,boję się,żę znów wszystko zpieprze.A moje życie było wystarczająco popieprzone.
-Nie Dominika,przepraszam muszę wyjść.-Jak powiedziałam tak też zrobiłam,wyszłam z domu aby trochę pobiegać.To zawsze dodawało mi sił.A siły było mi teraz bardzo potrzeba.
Biegłąm pięknymi ulicami Dortmundu.Gdy poczułam zmęczenie usiadłam na ławce,siedział tam jakiś chłopak ale zbytnio mu się nie przyglądałam,usiadłam obok niego.
-Hej nie poznałaś mnie.-Powiedział chłopak.Spojrzałam na niego i raptownie wstałam.Serce zaczęło mi bić mocniej,brak oddechu w płócach.
-Mario!?...co...ty tu przecież ty grasz w Monachium?.
-Przyjechałem...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przyjechał i dowiedzieć się dalej czemu niespodzianka Weroniki Komenrtujcie motywujcie licze na dużo komów i w next bedzie ślub :0000000000000000000000000000000)))))))))))))))))))))))))))))













