Łączna liczba wyświetleń

sobota, 22 marca 2014

Przeszłość

Szliśmy z Marco ulicami Dortmundu . Zakochanie i szczęśliwi.
- Kocham cię
- Ja ciebie bardziej Weroniko.
- Patrz Marco jak pięknie ten pierścionek błyszczy.Ci na prawdę na mnie zależy Marco.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo ciebie kocham .
Patrzyliśmy sobie w oczy . Jego słodkie niebieskie oczy zwrócone w moją stronę. Marco wziął mnie za biodra i delikatnie musnął w usta . Staliśmy na ulicy Dortmundu wśród ludzi i zapomnieliśmy o całym świecie.Naszą miłosną sielanke przerwał mój telefon, który zaczął dzwonić jak najęty.To był Łukasz.
-Halo Weronika jest już późno więc zabieramy Omerka do siebie.
- Jeju całkiem o nim zapomniałam , przepraszam.
- Spokojnie mały cały czas spał, nie przeszkadzam . Chciałem cię tylko powiadomić.
- Dzięki , pa.-zakończyłam rozmowę z Piszczkiem

-A więc na czym..- Nie dokończyłam bo Marco namiętnie mnie pocałował.
- Idziemy do domu Marco, bo ziomno się robi.
- Chodzmy .- Przyznał mi racje Marco i udaliśmy się do domu.

Ledwo weszliśmy do domu a Marco przyciągnął mnie do siebie mówiąc.
- Teraz chce przeżyć z tobą tą noc tak jak ty chcesz. Kochać się z tobą z twoją wzajemnością.Wtedy to nie było prawdziwe.
-A więc Marco ja...- Nie dokończyłam, znowu.
Marco wziął mnie na ręce zaniósł na górę, położył na łóżku.
- Na pewno tego chcesz.- Spytał Marco?
- Na pewno Marco.- Odpowiedziałam.
Marco delikatnie mnie całował.
Następnego dnia obudziłam się u boku Marco.
- I jak spałaś księżniczko.-Spytał uśmiechnięty od ucha do ucha Marco leżący na brzuchu.
-Wspaniale Marco , wiesz co ty całkiem całkiem jesteś w tych rzeczach.- Powiedziałąm z uśmiechem.
- Sama powiedziałaś ,że jestem lepszy od Mario.-Zaśmiał się Reus.
Marco zaczął całować mnie delikatnie po brzuchu, co zaczęło mnie łaskotać .
- Przestań to łaskocze- Zaczęłam się śmiać jak opętana.
W końcu wstałam w samej bieliźnie i zaczęłam kierować się w stronę szafy.
- Gdzie jest moja nowa bluzka.-Zwróciłam się do Marco,który leżał na łóżku i cały czas się na mnie patrzył.
-Na górze.
-Nie ma.-Stwierdziłam po chwili.
-No to pewnie na dole.-Odpowiedział mi znów Marco.
-Nie ma- odpowiedziałam , po czym spojrzałam na Marco, który naiętnie się na mnie patrzył i dziko uśmiechał.
-Jesteś piękna.-Dodał Marco.
-Tak chciałbyś żebym tak przed tobą paradowała w samej bieliźnie całe dni yhy.
-Czekaj zaraz ci pomogę.-Marco wstał z łóżka w samych bokserkach i do mnie podszedł od tyłu.
Marco podszedł do mnie od tyłu i delikatnie ściągnął ramiączko od biustonoszu.
-No miałeś mi pomóc Marco.-Spojrzałam na niego, i poprawiłam ramiączko.
-Dobra już dobra -Powiedział ,niechętnie.
-No i jest.-Marco znalazł koszulkę .
Zaczęłąm się ubierać, Marco wrócił na swoje łóżko i znowu przyglądał mi się bacznie co robię.
-I będziesz się tak lampił.-Zwróciłąm się do Marco trochę zdenerwowana.
-No a nie mogę patrzeć się na moją piękną,boską,namiętną...-Marco dalej wymieniała a ja krok po kroku zbliżałam się do niego.
-słodką, kochaną...-Marco dalej wymieniał a ja byłam dosłownie milimetr od niego .
-Marco-Przerwałam mu .
-Tak -Odpowiedział za niecierpliwiony mężczyzna w porządaniu jak najszybszego pocałunku.
-Zbieraj się jedziemy po dziecko!-Krzyknęłam .Mina Marco była bezcenna.
-No ruszaj się Marco?.
-Ale ty jesteś.-Powiedział przygnębiony i zły.
-Wiem wiem Marco jestem piękna inteligentna namiętna..-Drwiłam z Marco.
-A teraz kto ostatni na dole ten robi kanapki z nutellą.
Zeszliśmy razem na dół a raczej Marco zszedł a ja byłam znoszona przez niego na rękach.Usiadłam na kanapie i czekałam aż Marco zrobi mi coś dobrego do jedzenia.
-Marco, co ty tam w tej kuchni robisz.?
-No jedzenia a co można robić w kuchni.
-No nie wiem ci to różne pomysły do głowy wpadają.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Ja otworze.-Powiedziałam.
Poszłam otworzyć drzwi których lepiej nie powinnam otwierać.
-A ty tu czego.-Spytałam z dziwieniem.
-Możemy pogadać.?
-Nie ma o czym zniszczyłaś moje życie
-Proszę porozmawiajmy.-Nalegała.
-Dobra ale tylko chwilę.
-Kto to?-Zapytał Marco
-Nikt ważny gotuj sobie.
-To wy jesteście razem?-Spytała zdziwiona Dominika .
-No a co smutno ci wiesz akurat to nasza miłość z Marco przetrwała, może nie wiesz że my mamy dziecko.
To była moja dawna najlepsza przyjaciółka Dominika, gdy ją zobaczyłam wszystkie wspomnienia wróciły jak zły sen o którym chciałam jak najszybciej zapomnieć.Jak koszmar który ciągle powraca. Jestem teraz szczęśliwa z Marco i nie pozwolę aby ktoś zniszczył naszą miłość.
-Bo ja..
-No ty .. ty mi życie zniszczyłaś.
-Ale ja..Weronika ja wiem że źle zrobiłam ale ja byłąm zazdrosna ty zawsze byłaś ta lepsza ładniejsza,mogłaś mieć wszyskich .
-Co ty gadasz jakbyś byłą ta gorsza to byś nie omotała dwóch mężczyzn tak bardzo mi bliskich.
-Weronika ja ciebie proszę.
-Dobra jak masz takie głupoty gadać to wyjdź .
-Dobra posłuchaj mnie jeszcze chwilę.
-Streszczaj się bo ja muszę w spokoju zjeść a ty mi tu od rana humor psujesz.-Odpowiedziałam bez namysłu popijając  herbatkę, może trochę głupio no ale serio głodna byłam xD.
-Od tamtego razu minęło 9 miesięcy.Po tym wszystkim co ci zrobiłam nie mogłam sobie tego wybaczyć wyjechałam do Irlandii na specjalne leczenia.Okazało się tam ,że jestem w ciąży.Mogę być w ciąży tylko z Marco lub z Mario.
W tej chwili akurat wszedł Marco który usłyszał to co mówi Dominika.
-Co?-W tym momencie szklanka z herbatą runęłam na podłogę.
-Nie dość ci ,że przespałaś się z Nimi obojga , zabrałaś mi wszystko to masz jeszcze  czelność właźić do mojego życia z butami.!!!
-Nienawidzę cię.






--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Plis komentujcie bo mam przez to motywacje ale dziwny rozdział serio !!! xDDD no ale takie życie w next będzie lepszy







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz