Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Zazdrość czy jednak smutek?

Czemu mi to robisz. Jak możesz tak postępować z ludźmi dla których kiedyś byłaś na prawdę ważna.
- Weronika nawet nie wiesz co te 9 obsranych miesięcy dla mnie znaczyło i jak bardzo mnie zraniło myślisz, że chciałam cię zranić uwierz mi nie, ja byłam szantażowana bita i zgwałcona!-Powiedziała przez łzy które spływały jej po puliczkach .
Zatkało mnie nigdy bym się nie spodziewała tego co powie mi Dominika. Moje oczy zrobiły się czerwone i już miałam wybuchnąć płaczem
-Jak to byłaś szantażowana?-Zapytałam z nie do wierzeniem.
-Przepraszam- Powiedziała po czym chciała wybiec z domu lecz zatrzymał ją Marco.
-Stój nigdzie nie idziesz do puki wszystkiego nie powiesz!-Wrzasną do niej Marco.
Usiadłam na kanapie mój dawny koszmar wrócił i znów mnie męczy widzę rozpłakaną Dominikę i tak na prawdę to nie wiem czy powinnam jej uwierzyć. Przecież ona tak bardzo mnie zraniła.
-Ja nie chciałam to miało być inaczej!-Wrzasnęła przez łzy Dominika.
-Jak inaczej?-Zapytałam patrząc jej w oczy.
-To ja miałam teraz siedzieć obok Marco, to ja miałam teraz mieć z nim dziecko i tworzyć szczęśliwą rodzinkę. Ty zawsze byłaś tą lepszą zawsze taką kochaną Weroniką, zawsze odbierałaś mi wszystkich chłopaków. Wiesz jak się w tedy czułam ?.Aż do pewnego dnia w końcu zrozumiałam ,że to musi się skończyć . Wyszłam ze szpitala siedział  koło mnie Marco od razu mi się spodobał ,czułam ,że on czuje do mnie to samo ,że w końcu znalazłam kochającą mnie osobę. Poszliśmy do jego domu pamiętam jak dziś była piękna noc. Weszliśmy do domu miło rozmawialiśmy i...
-Skończ!-Nagle Marco wstał i powiedział.
-Nie możesz zrozumieć że ja wtedy nie wiedziałem co robię.
-No a wiesz czemu nie wiedziałeś co robisz?-Zapytała Dominika patrząc na dywan.
-Dosypałam ci do wina narkotyk gwałtu. Dalej Marco... byłeś cudowny.-Mówiła patrząc na blondyna.
-Obudziłam się w twoich ramionach narkotyk przestawał działać o 10:00  była 9:54.Leżałeś koło mnie i nagle wybiła 10:00 .Twoja reakcja nie była reakcją na jaka oczekiwałam.Wtedy zrozumiałam ,że tu znów chodzi o ciebie.-Dominika spojrzała na mnie .
- Postanowiłam się zemścić przespałam się z Mario mu też dosypałam coś do drinku.Pewnego dnia ty o wszystkim się dowiedziałaś,zrozumiałam jak bardzo cię zraniłam . Nie mogłam sobie wybaczyć tego jakie świnstwo popełniłam , tego samego wieczoru poszłam na impreze...-W tym momencie Dominika umilkła na chwile odwracając głowę w tył .
-Na tej imprezie zostałam zgwałcona , obudziłam się na policji.Nie mogłam z nikim porozmawiać wszystkich zraniłam nikt nie chciał mnie znać.Wyjechałam do Irlandii na 8 miesięcy dowiedziałam się tam,że jestem w ciąży usunęłam.-Dominika już dalej nie była w stanie nic mówić.
-Cii- Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.Nie mogłam sobie wyobraźić tego jak można usunąć swoje własne dziecko to tak jakbym ja usunęła, chociaż mi tez było bardzo ciężko w tym czasie. .
-Pszepraszem wyksztusiła Dominika.
-Wybaczam ci .-Powiedział przez łzy.
-Mogę u was zostać na parę dni do puki się nie ograne.-Zapytała mnie o to Dominika patrząc na mnie ze łzami w oczach.
-Jasne , możesz iść do gościnnego pokoju na górę.-Odpowiedziałam jej.

Dominika nic nie mówiąc wzięła swoją walizkę i poszła na górę po drodze łapiąc się za brzuch i płacząc.
-Nie mogę w to uwieżyć.-Powiedział z niedowierzeniem w to co usłyszał od Dominika.
-Marco?-Zapytałam.
-Czy ty zdajesz sobie sprawę ...,że to mogło być twoje dziecko.-Zapytałam cicho siadając przy zdruzgotanym Marco.
-Albo Mario - Po chwili odpowiedział mi Marco. 
-Muszę do niego zadzwonić i pogadać.-Już miałam rękę na telefonie,gdy Marco złapał mnie za rękę.
-Weronika.-Spojrzał mi w oczy Marco.
-Nawet gdyby to było moje dziecko to i tak bym cie kochał i kocham nadal.-Powiedział i mnie pocałował.
- Przecież ty nie wiedziałeś co robisz ona ci coś dosypała, .. to nie istotne Marco.
-Przez to wszystko zapomniała o własnym dziecku!!-Krzyknęłam na cały dom.
-Spokojnie u Piszczków niczego mu nie zabrakło?-Uspokajał mnie Marco.
-No może mu było dobrze ale oni sa pewnie nim wykączeni.-Odpowiedziałm z uśmiechem.
-Gdzie są klucze ?
-Na stole.
-Jadę po niego.
-Ja też ,czekaj!-Krzyknął za mną Marco.
-Dobra powiem Dominice że jedziemy po Omerka.

Udałam się na górę gdzie przez drzwi słyszłam płacz mojej przyjaciółki.Serce mi się krajało ja bez mojego dziecka nie mogę dnia wytrzymać, nawet nie wyobrażam sobię co ona musi czuć w ty momencie.
-Dominika my jedziemy po Omerka.-Zdałam sobie sprawę,że ona nawet go nie zna ale mniejsza o to.Przez drzwi usłyszałam tylko krótkie wymuszone OK.

Zeszłam na dół.Ubrałam się i udałam do sportowego samochodu w ,którym czekała na mnie Mraco.
W końcu ruszyliśmy.Po 30 minutach byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do domu gdzie podejrzanie panowała cisza( Omerek ma 3 lata) nagle usłyszałam tupanie stup i głośne Mama!. W zięłam dziecko na ręce i mocno przytuliłam.
-No a taty już nie widziałeś?-Zapytał z uśmiechem Omerka po czym mocno się do nas przytulił.
-Hej -Krzyknął  radośnie Piszczek ,który patrzył się na nasze przytulańce.
-Elo- odpowiedziałam  z uśmiechem . Po chwili przyszła też Kamila z szklanką herbaty mówiąc.
-Chodźcie na kawę.
-Tak zrób naszą ulubiona kawę i wszystko ci opowiemy.-Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Ej z kądś to znam.-Spojrzła na mnie podejrzanie Marco.
Yy może z reklamy xD.-Odpowiedziałam irytująco.
Usiedliśmy z Kamilą przy stole bo oczywiście chłopaki poszli bawić się z Omerkiem.
-Dominika ona wróciła.-Powiedziałam Kamili na co ona zrobiła minę wtf?.
-Co??
-No to opowiedziałam Polce całą historie.
-Nie do wiary.-Powiedziałam po chwili z łazami w oczach.
-No bardzo mi jej szkoda chociaż tyle złego mi zrobiła.
-Weronika wiesz,że to mogło być dziecko Marco.
-Wiem.-Odpowiedziałam odwracając głowę w tył gdzie widziałam słodkiego roześmianego Omerka ,który patrzy się na swoje tatę, który jeździ samochodem po głowię Łukasza mówiąc-Zjem twoje włosy a później nakarmię cię żelkami.
 Spojrzałam na Kamile z śmiechem.
-Marco ty już lepszych tekstów nie masz?-Zapytałam ze śmiechem.
 -Zjem cię .-Marco pokazał mi przy tym język śmiejąc się.
Minęły dwie godziny  czas się zbierać.Pożegnaliśmy się z Piszczkami dziękując im za opiekę nad Omerkiem. Po 30 minutach byliśmy w domu.Weszliśmy do willi .Poczuliśmy jakieś zapachy dochodzące z kuchni.
-Mmyyy..-Wydał z siebie głos Marco.
-Spojrzałam się na niego.
-Kochanie twoja kuchania jest najlepsza.-Powiedział po chwili z uśmiechem od ucha do ucha.
Weszliśmy do kuchni gdzie Dominika cos pichciła.
-Hej pomóc ci.-Zwróciłam się do niej z uśmiechem.
-Nie już wszystko gotowe pomyślałam ,że wam się jakoś odwdzięczę i coś upichcę.-Odpowiedziała Dominika.
Wzięłam Omerka na ręce i poszłam do Dominiki.
-Poznaj mojego małego najważniejszego mężczyzne Omerka
-Ej myślałem że to ja jestem ważniejszy-Odezwał się Marco,który siedział prz stole.
-Mama moja -Krzykął z uśmiechem Omerek patrząc się na Marco.
-Ej to moja żona.
-Omerek pokazał Marco język śmiejąc się.
-Osz ty wrzasnął Marco i podszedł do Omerka zaczęli jak małe dzieci ganiać się w okół stołu śmiejąc się prz tym.
-Dzieci powiedziałam patrząc na Dominikę która kończyła z uśmiechem potrawę.
-Spokój krzyknęłam biegać razem z nim po całym domu. Marco złapał mnie w tall i położył na łózko.
Omerek poszedł do Dominiki .Dominika wzięłą go na ręce mówiąc do nas no to chyba ja pójdę z Omerkiem na górę położyć go spać bo nasz mały ksiązy trochę ziewa.
-Mama ja ide śpać z ciociom pa.-Pomachał nam Omerek.
-Hymm czy my kochanie zostaliśmy sami?-Zapytał marco całując mnie po ustach.
Ani mi się waż Marco.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz