Nowy dzień ,cieszę się,że Dominika jest z Moritzem są naprawdę słodka parą. Leżałam u boku Marco i myślałam jak zawsze zresztą ,o moim szczęściu.
-Marco, wstawaj ty leniu!.-Wrzasnęłam naglę.
-Nieee.-Jęczał Marco.
-Wstawaj!.-Powtórzyłam powtórnie.
-Zostaw mnie kobieto.-Mówiąc to Marco wsadził głowę pod poduszkę.
-Sam tego chciałeś Marco.-Zaczęłam go gilgotać po brzuchu.
W końcu Marco śmiejąc się złapał mnie w pasie u usiadł na mnie .-Złapałeś mnie Marco jestem twoja.-Powiedziałam z uśmiechem.
Marco zaczął mnie całować.Nagle zaczął dzwonić telefon,jednak żadne z nas na to nie zareagowało.Telefon dzwonił chyba już 3 raz.
-Ja odbiorę.-Powiedziałam z trudem.
-Zostaw go !-Gdy miałam już wziąść telefon Marco złapał mnie za rękę całując mnie przy tym po szyi.
Odpuściłam ,jednak telefon nie dawał nam spokoju i nadal dzwonił.. W końcu Marco się zdenerwował i przestał mnie całować.
-Nie na widzę telefonów.-Powiedział zły i się odkręcił w drugą stronę.
Ja tylko się uśmiechnęłam i odebrałam dzwoniący telefon.Okazało się ,że dzwoni Piszczek
-Hallo.
-Przyjeżdżaj szybko do szpitala.!!-Darł się Łukasz.
-Jakiego szpitala!!.-Zerwałam się z łóżka.
Jednak Łukasz mi nie odpowiedział tylko się rozłączył.
-Marco ubieraj się jedziemy do szpitala.!
-Co jak gdzie ?-Zapytał Marco nie wiedząc o co chodzi.
Ubrałam się szybko i poszłam na dół ,aby powiedzieć Dominice,żeby zaopiekowała się Omerkiem.
-Dominika zajmij się nim my z Marco jedziemy do szpitala.-Powiedziałam nerwowo.
-Nie ma sprawy .-Odpowiedziała Dominika nie wiedząc o co chodzi.
Po 30 minutach byliśmy z Marco na miejscu.Weszliśmy do dużego budynku.Gdzie czekał na nas Łukasz.
-O co chodzi Łukasz!-Darłam się na niego.
-Kamila ..ona.
-Co ona! co jej jest!!-Darłam się na niego ,lecz on nie mógł wydusić z siebie ani słowa.
-Ona teraz właśnie rodzi.!!-W końcu powiedział Łukasz.Marco nic nie mówił tylko się zaczął śmieć.
-I o to tyle afery,człowieku ja przez ciebie musiałem..-Nie dokończył Marco bo Weronika spojrzała się na niego wzrokiem ,który mówił jasno zamknij się bo pożałujesz.
-No ja musiałem wcześnie wstań przez ciebie.-Wybronił się z tej sytuacji Marco.
-Nie martw się Łukasz,wszystko będzie dobrze.-Pocieszałam Łukasza.
Po chwili spędzonej z Łukaszem na korytarzu przed salą , w której leżała Kamila wyszedł lekarz.
-Przepraszam pani Kamila prosiła do siebie pana Lukasa Piscka.-Powiedział lekarz po niemiecku.
-Tak to ja.-Powiedział Łukasz i wszedł na sale.
Czekaliśmy na niego dosyć długo jedna kawa druga w końcu Marco powiedział a raczej zajęczał.-Chodźmy do domu! nudzi mi sięeeeee.
Już mieliśmy wychodzić gdy z sali wyszedł zadowolony od ucha do ucha Łukasz mówiąc.
-Mam śliczną małą córeczkę aaa!!!!-Wydarł się na cały szpital.
-Stary gratulacje.-Przybił mu piątkę Marco.
-Gratulacje.-Przytuliłam Łukasz.
Weszlismy do sali gdzie leże Kamila i usłyszeliśmy od razu płacz dziecka.
-Jeju jakie to jest słodkie.-Powiedziałam i dodałam.
-Pamiętasz jak Omerek się urodził.
-Jak mógłbym zapomnieć jednej z najwspanialszych chwili w moim życiu.-Powiedział piłkarz i przytulił się do mnie.
Posiedzieliśmy chwilkę z Kamila i udaliśmy się do domu.Łukasz jeszcze został z Kamila na jakieś badania.
Siedzieliśmy w samochodzie gdy Marco przyciszył radio i mówił.
-Mam dla ciebie pewną propozycję.
-Tak.-Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po Marco.
-Weśmy ślub.-Wyskoczył w najmniej niespodziewanej chwili.
-Marco ja ..-Zaniemówiłam.
-Zatkało cie co,ale ja chcę być twoim mężem już na papierze kocham cię .Nagle usłyszałam pisk dalej nic nie pamiętam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie motywujcie :) 4 komy miało być tak fajnie no ale nie może tak być
KOMENTUJCIEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! :) :::::::)))))))

Ojej, jestem bardzo ciekawa co stanie się dalej :)
OdpowiedzUsuńTak, więc komentować ludzie ! :)
xDD ojojojoj
OdpowiedzUsuń:D Jedziesz malyna ;)
OdpowiedzUsuńJejku :) Czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńBoże, aż się wystraszyłam, że coś się stało Kamili jak Łukasz zadzwonił!
OdpowiedzUsuńBiedny, Marco musiał przerwać całowanie swojej ukochanej. :)
Mam nadziej, że nic im się nie stało! Czekam na nn <3
Pozdrawiam :*