Żyj.. puki możesz żyć i ciesz się chwilą
Pierwsze co powiedziałam gdy obudziłam się w szpitalu to rozpaczliwe Marco ,lecz go przy mnie nie było.Nie miałam siły się ruszyć nie miałam siły płakać. Chciałam tylko wiedzieć gdzie jest Marco.Czy żyję.Nagle przybiegli do mnie lekarze i zaczęli krzyczeć.
-To cud ,cud ona żyje jak to,przecież ten wypadek był bardzo ale to bardzo groźny,praktycznie nie dało go się przeżyć.-Powiedział zdziwiony lekarz.Natychmiast zaczęli mnie badać.Nie wiedziałam o co chodzi,wszyscy koło mnie biegali i krzyczeli .
-Gdzie jest Marco.-Powiedziałam ostatkiem sił lecz nikt mi nic nie mówił.Traciłam już powoli wiarę ,że żyje .Cały czas myślałam o jego słowach ''Weźmy ślub'' ,czemu nie odpowiedziałam mu ,nie zdążyłam powiedzieć Tak.
-Czy możecie mi powiedzieć gdzie jest Marco!-Krzyknęłam i w tedy wszystko zaczęło mnie boleć jeszcze bardziej.
-Proszę pani ,proszę się nie odzywać bo to pani tylko szkodzi!!-Krzyknął zabiegany lekarz.
-W dupie to mam!! , muszę wiedzieć czy on żyję!!!-Wydarłam się na niego płacząc.
-Pan Marco..
-Tak.-Byłam gotowa na najgorsze.
-On..
-Człowieku ja tu zaraz umrę.
-On żyje ale jest w stanie podobnym do pani czyli krytycznym.
-Chce się z nim spotkać.!!-Ulżyło mi i to bardzo nie wiem co bym zrobiła gdyby go przy mnie nie było.
-Czy pani widzi jak pani wygląda,pani teraz absolutnie nie może się nigdzie z tąd ruszyć.-Powiedział zdenerwowany lekarz.
- A może mi pan powiedzieć tylko który dzisiaj.
-Tak 12 września.
Coś mi tu nie gra przecież wypadek był w czerwcu.
-Ale wypadek był wczoraj a nie w wreśniu.Chyba się panu miesiące pomylił.
-Była pani w śpiączce naprawdę to cud że pani żyje,każdy tracił już nadzieje na to,że pani się jeszcze obudzi.Pani chłopak nie miał tyle szczęścia co pani.
-Jak to.
-Pani chłopak jeszcze się nie obudził jest w śpiączce.
3 tygodnie później
Lekarz powiedział,że czuję się już lepiej.Mogłam już wstać na nogi i swobodnie się poruszać.Jednak pierwsze co mi przyszło do głowy to iść do Marco o którym myślałam dniami i nocami.
W końcu mogłam zobaczyć go po tylu miesiącach.Weszłam do pokoju i od razu w oczach łzyon leżał jagby martwy.Gdzie jest mój kochany zawsze radosny Marco mój skarb.Czemu mi to robisz czemu cierpie,czemu znów wylewam łzy na podłogę .Co czułam. Nie czułam nic,pustka ,zero.Podeszłam bliżej na jego umięśnionej sylwetce widniały rany.Uklęknęłam przy nim i położyłam głowę na jego klatce piersiowej.
-Marco...powiedz,powiedz że mnie kochasz powiedz,że mnie nie zostawisz ,powiedz co kolwiek byle co.-Nagle jego serce przestaje bić.
-Marco prosze nie rób mi tego,nie zrób to dla Omera przecież on potrzebuje ojca.-To była najgorsza chwila w moim życiu,nie da sie tego opisać słowami.Stracić kogośtak nagle w sekundę,stracić osobę najważniejszą osobę w życiu.
Z moich oczu popłyneły łzy cierpienia,spadły prosto na serve.Patrzyłam zapłakana na niego .
-Kocham cię na zawsze.-I nagle cud,poprostu cud .
-Marco ty żyjesz.-Pocałowałam go tak jak nigdy .
-Weronika.-Powiedział z ledwością.
Ojej ! Mam nadzieję, ze Marco przeżyje ! :) Czekam na następną notkę. :)
OdpowiedzUsuńBoże drogi! On musi życ!
OdpowiedzUsuńJakie to cudowne i wzruszajace!
Kocham ♥
Pozdrawiam,
Kalina
+ zpraszam do siebie.
Nadrobiłam wszystkie rozdziały :)
OdpowiedzUsuńPragnę Ci zakomunikować, że gdybys chciała zakończyc to opowiadanie to zgłoś sie do mnie już ja Ci ten pomysł wybiję z glowy.
Tu wszystko jest perfekcyjne.
I tak lekko się czyta < 3
Mam nadzieję, ze im się ułoży.
Licze na to.
Czekam na nn
Buziaki:**
http://powrotyirozstania.blogspot.com/
Boże kobieto! Nie strasz mnie, chcesz żebym na zawał padła ?!
OdpowiedzUsuńUf..czyli mam rozumieć, że Marco się wybudził ? :) Powiedz proszę, że tak!
Rozdział cudowny! Czekam na nn <3
Buziaczki :**
Zapraszam: http://mow-szeptem-jesli-mowisz-o-miloscii.blogspot.com/
Weroniczko! Pisz opowiadanie a nie do mnie :P
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
OdpowiedzUsuńWybudził się!
Kamień z serca!
Czekam na nn
Buźki :*
http://pamietnikzdortmundu.blogspot.com/