Obudziłam się w ramionach mojego Marco.Tylko mojego.Mam wielkie szczęście,że on i mój synek Omerek są przy mnie.Bez nich mój świat nie miał by sensu.
Marco zaczął otwierać swoje niebieskie oczy.
-Hej-Powiedział patrząc mi w oczy.
Pocałowałam go mówiąc.
-Kocham cię Marco.
-Ja ciebie bardziej słońce.
-Marco coś nie daje mi spokoju ty wiesz co.-Spojrzałam na niego.
-Mówiłem ci już-Nagle przestało być miło.Marco oderwał się od mnie i patrzył w sufit .
-Marco.-Położyłam się na jego klatce piersiowej.
-Ja muszę się spotkać z Mario.-Powiedziałam do niego błagalnym głosem.
-Nie!.-Krzykną Marco .
-Czemu.Nie zabronisz mi.
-Zabronie!.
-Marco przecież nic mnie z nim nie łączy a dobrze wiesz ,że to również ty mógłbyś być ojcem dziecka!.-Przesadziłam,wiem ,że zraniłam tymi słowami Marco.W jego oczach pojawiły się łzy.
Nastała cisza.Długa męcząca cisza.W końcu Marco odwrócił się w moją stronę mówiąc.
-Boja się ,że cię stracę.-Powiedział przez łzy.
-To tylko spotkanie.-Spojrzałam na niego.
- Kocham cie Marco już na zawsze.-Spojrzałam na pierścionek zaręczynowy.Uśmiechnęłam się i pocałowałam Marco .Wstałam i zaczęłam się ubierać wiem,że Marco będzie zły lecz ja muszę spotkać się z Gotze.Miałam już wychodzić spojrzałam ostatni raz na Marco ,który milczał.Uśmiechnęłam się do niego i zniknęłam w drzwiach.Dominika z Omerkiem jeszcze spali .Założyłam buty i wyszłam z domu.Idąc tak ulicami Dortmundu myślałam o wszystkich chwilach spędzonych z Mario.Po 30 minutach byłam przy domu Mario .Zapukałam do drzwi.Po chwili wyszedł z nich Mario.
-Hej.-Powiedziałam nie śmiało.
-Hej, wejdz.
-Musimy pogadać.-Powiedziałam.
Weszłam do domu zdjęłam buty na korytarzu zobaczyłam jedno znajome mi zdjęcie ,moje i Mario na wakacjach w Madrycie gdzie oboje się całujemy.Mario stał w futrynie i patrzył na mnie,która dziwnym códem stałam przy zdjęciu i nie mogłam oderwać od niego oczu.Może dlatego właśnie Marco nie chciał abym poszła do Mario bał się ,że wszystkie wspomnienia wrócą.
-Oj sorry zamyśliłam się.-Spojrzałam z uśmiechem na Mario.
-O czym chciałaś porozmawiać.
-Mario mam nadzieje ,że nie masz mi niczego za złe .
-Aha przyszłaś tu tylko po to.
-Nie!-Zareagowałam szybko.
-Pamiętasz tą noc, impreza u Piszczka.
-Najgorsza impreza w moim życiu.-Powiedział Mario spuszczając głowę.Złapał mnie nagle za rękę i zaczął mówić.
-Gdyby nie ona to teraz byłabyś przy mnie wspierała mnie w każdy momencie moje życia.Pamiętasz jak było nam z sobą dobrze , byłaś dla mnie wszystkim, jesteś nadal ,myślę o tobie 24 godziny na dobę.Nie mogę
o tobie zapomnieć .Twój uśmiech twoje oczu są dla mnie czymś więcej.Ta jedna jedyna noc ja nawet jej nie pamiętam ona nic dla mnie nie znaczy..
-Mario ja..-Musze mu to powiedzieć ale nie wiem jak .W tym momencie nie wiedziałam co robić Mario patrzył na mnie i mówił ja nie mogłam mu powiedzieć przestań ! nie miałam odwagi zachowywałam się jak tchórz .Czemu akurat ja muszę zawsze cierpieć.
-Nic nie pamiętałeś bo ...Dominika dosypała ci czegoś do drinku tak samo jak Marco.-Mario spojrzał na mnie.Zaczęłam mu wszystko po kolei mówić.Płacząc przy tym jak małe bezbronne dziecko.
-Impreza u Piszcza piękna noc , idziemy zakochani w blasku księżyca.Wchodzimy nagle do miejsca które zmienia nasze życie .Ja podeszłam do Marco kilka mocniejszych drinków i...-Przerwałam bo musiałam wytrzeć łzy.
-Obudziłam się u boku Marco. Szybko wyszłam z pokoju i szłam płacząc przez korytarz.Dominika dobrze wiedziała że będę iść akurat prosto do sypialni.Weszłam do środka zobaczyłam ciebie .Nawet nie wiesz jak się czułam widząc ciebie razem z moją najlepszą przyjaciółką.Chciałam się zabić.Nie miałam dla kogo żyć.Tego samego dnia wyjechałam do Polski.Gdy byłam na miejscu w moim starym studenckim mieszkaniu w Warszawie myślałam tylko o jednym. Żyletka ....Straciłam dużo krwi wyszłam na ulice i upadłam.Obudziłam się w szpitalu.Lekarze mówili,że códem przeżyłam, ale to nie była jedna informacja była jeszcze jedna.Jest pani w ciąży.Co w tedy czółam ...powiem ci tylko tylko tyle ,że gdyby nie Piszczek i Kamila to już byś mnie nigdy nie zobaczył.Minęło kilka dni wróciłam do Dortmundu , nabrałam odwagi by powiedzieć ci wszystko ,że dziecko nie jest twoje.Dalej to znasz prawdę.
-Weronika....
-Mario chce żebyś wiedział,że między nami już nic nie będzie, jestem z Marco szczęśliwa, nie mam ci niczego za złe .
-Jak ona mogła mi to z robić i czemu.-Zapytał
-Ona była o mnie zazdrosna, a pozatym to po tym co nam zrobiła poszła na imprezę gdzie... po prostu ją zgwałcili.Później wyjechałam do Irlandi na leczenia psychiczne.Wybaczyłam jej.
-Nie wiem czy dobrze robisz.-Powiedział Mario.
-Zabaczymy pozyjemy,
-Mario zostańmy przyjaciółmi.
-Będzie mi trudno.. ale skoro ty jesteś z Marco szczęśliwa .
-Jestem i to bardzo.
-Ja rozważam przejście do Bayernu tutaj nnic mnie już nie trzyma a po za tym Marco nie mogę na niego patrzeć on mnie nienawidzi.
-On po prostu musi się przyzwyczaić do dziecka.
Uściskałam Mario i kierwałam się do wyjścia.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo prosze o komentarze przynajmniej 3 i pisze kolejny rozdziała bo nie wiem czy wam sie podoba to co ja pisze.xD


Fajne ^^
OdpowiedzUsuńBoże to opowiadanie jest zajebiste naprawdę fajnie, że tyle zwrotów akcji. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. Piszę dwa blogi jeden o Mario, a drugi o Marco.
OdpowiedzUsuńPS. Często tu zaglądam w poszukiwaniu rozdziału. Pozrawiam
Wszystkim dziękuje bardzo mnie to motywuje
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że ona bd z Marco już na zawsze <3
OdpowiedzUsuńKibicuje im :)
Pozdrawiam,
Kalina ♥
Też jestem za tym aby była z Marco ♥
OdpowiedzUsuńPasują do siebie :)
Czekam na nn :)
Pozdrawiam,
Monika ♥♥
http://powrotyirozstania.blogspot.com/