Łączna liczba wyświetleń

środa, 23 kwietnia 2014

Nie..to nie tak !




Życie moje, tak samo jak twoje ma dużo dobrych stron, no ale ty przecież widzisz życie zawsze od tych złych stron.
Na moim sercu jest wielka rysa której nie da się zagoić czemu ranisz mnie aż tak boleśnie przez ciebie draniu muszę teraz cierpieć.

miesiąc później

Dominika szykowała się do snu .Leżała sobie grzecznie w łóżku czytając książkę pt.''Miłość''.  Nagle  do sypialni, którą miał dzielić z Dominiką wpadł Leitner w samych bokserkach.
-Może byś się ubrał.-Zwróciła się do Leitnera Dominika.
-A co nie podoba ci się.-Zaczął drażnić się z Dominiką Moritz.
Dominika przekręciła oczami i odłożyła książkę na półkę.Zaraz potem Moritz położył się obok niej, zabierając jej całą kołdrę.
-Ej!
-Oddawaj!-Zaczęła się drzeć Dominika.
-Nie.-Śmiał się Leitner
- Nie drażnij się ze mną bo zrobię się nie grzeczna.
- Hym czytli szantaż.-Spojrzał na nią,tak jak nigdy Leitner dodając.
-Lubię niegrzeczne dziewczynki.
Zaczęli zbliżać do siebie swoje usta on złapał ją za rękę dotknęli swoich ust i poczuli się jak w niebie .
Nagle Dominika oderwała się od niego.
- Znamy się miesiąc
- A ja nie mogę bez ciebie żyć, dla mnie ten miesiąc był jak rok.Próbowałem się do ciebie zbliżyć lecz ty dawałaś mi zawsze kopa. Dominika teraz wiem ,że z tobą chce spędzić resztę życia wiem co  przeżyłaś i już nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić mała kocham cię.
-Ja czuję do ciebie to samo ale..Moritz ja...-Naglę Dominika zerwała się z łózka i wybiegła płacząc z pokoju.Zeszła na dół gdzie Marco bawił się z Weroniką i Omerkiem żelkami mówiąc ''żelek cię zje'' łaskocząc Weronikę w brzuch.
-Marco przestań.-Nagle z twarzy Marco i Weroniki znikł uśmiech widząc rozpłakaną Dominikę ,która wychodzi z domu.
-O co chodzi?-Zapytał Marco patrząc z zdziwieniem na Weronikę.
-Mnie się pytasz, idę za nią.
-Dobra ja zostanę z Omerkiem.-Nagle do salonu, na dół zbiegł Moritz.
-Gdzie ona jest?!-Zapytał .
-Co ty jej zrobiłeś wyszła z domu, Weronika za nią pobiegła.
-Ja nic, nie wiem o co chodzi?-Powiedział zrozpaczony Moritz po czym udał się do drzwi wyjściowych.


Biegłam za nią a ona nie chciała się zatrzymać.
-Stój.-Darłam ryja na cały regulator, dogonił mnie Leitner a ,że był szybszy dogonił Dominikę i objął w pasie.Stwierdziłam,że lepiej będzie jak zostawię ich samych i poszłam do domu.
-Spójrz mi w oczy.-Moritz złapał ją kurczowo za ręke.
-Moritz ja czuję się jak szmata.
-Czemu ?.-Zapytał Leitner.
W jej oczach pojawił się łzy , przypomniała sobie wszystko co zrobiła Weronice ,Mario i Marco.A przed wszystkim przypomniała sobie to co zrobiła sama sobie.
-Wiesz jak to jest zabić drugiego człowieka!!.-Wydarła się na cały głos.
-Zabiłam własne dziecko rozumiesz, rozumiesz jestem zabójcą.!!
-W tym momencie Moritz przytulił ją mocno do siebie.
-Wiesz jak ja się czółam jakbym straciła cały świat , jeden ruch i straciłam wszystko co miałam.Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć, patrze na Omerka i widzę moje dziecko.
-Cii wszystko będzie dobrze .-Pocieszał ją lecz to nic nie dawało.
-Nie mam po co żyć.-Nagle powiedziała odrywając się od niego.
-Gdybym stracił ciebie stracił bym wszystko.-Bez zastanowienia Moritz przyciągną ją do siebie i zaczął namiętnie całować.
-Z tobą ,przejdę nawet najtrudniejsze chwilę nie zostawię cię nigdy mała.
-Obiecujesz?-Zapytała ocierając łzy.
-Obiecuje.-Popatrzył w jej błękitne oczy ,złapał za ręke i udał się wraz z nią do domu.


Weszli do domu i od razu pytania Marco.
-Co to było za przedstawienie!.
- Nie ważnę.-Odpowiedziała z uśmiechem Dominika patrząc na Mortiza.
-Dobra dziwne ale nie będę się czepiał.-Skomentował Marco.
-No i prawidłowo.-Odpowiedział mu Leitner.
-Dobra chodźcie na kolacje.-Zawołała Weronika.
-Ej to miała być kolacja we dwoje za wcześnie wróciliście.- Palną jak zawsze Marco tymi swoimi sucharami.
-Y Marco jaki suchar.-Skomentowała Dominika.
-No ale z dżemem.-Odpowiedział Marco.
-Suchar z dżemem specjalność Marco.-Powiedziałam z uśmiechem.
-No ale wybaczcie na kolacje przygotowałam naleśniki nie suchary.
-No przeżyjemy.-Odpowiedziałam Dominika.
-Pyszne!-Powiedział Marco.
-Ubrudziłeś się kochanie.-Skomentowałam .
-Gdzie?
Pocałowałam go namiętnie.
-Już nic nie ma.-Uśmiechnęłam się.
-Ale wy się kochacie.-Skomentował Moritz.
-Nom bez mojej księżniczki to nie wiem co bym zrobił.-Odpowiedział Marco patrząc w oczy Weronice.




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Takie namiętne obiecuje żę będzie akcja w następmnym xDProszę o komentarze 4 i pisze next i przy okazji zapraszam na mój kanał youtube .Dodaje tam filmiki o Marco Mario i całej Borussi




4 komentarze:

  1. O Bosch pisz juz lepiej kolejny ;) / Dominika :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bloga zauważyłam na jednej grupie o BVB. :) Postponowałam, że wejdę i przeczytam! I tak mi się strasznie spodobało, że komentuję.! <3
    Fajnie piszesz opowiadanie i się lekko je czyta. :)
    Rozdział jest cudowny!
    Czekam na kolejny! <3

    Buziaki :*

    Zapraszam: http://mow-szeptem-jesli-mowisz-o-miloscii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z fp udostępnił i cieszę się że to zrobil :D Pozdro

    OdpowiedzUsuń