-Marco żyje,ludzie on żyje!!!-Darłam ryja,natychmiast przybiegli lekarze.Nie mogłam w to uwierzyć.Jednak życie potrafi zaskakiwać i to pozytywnie.Łzy smutku i rozpaczy zamieniłam na łzy radości i szczęścia.-Niech pani opuści salę musimy przebadać pacjenta.-Krzyczeli lekarze,którzy biegali w okół Marco.
Wyszłam na korytarz gdzie czekał na mnie Łukasz.
-Weronika ! co z nim!!.-Darł się Łukasz.
Podeszłam do niego i mocno się w niego wtuliłam nie mogłam nic powiedzieć.
-Przykro mi Wera.-Po moich płaczach łuki stwierdził,że Marco nie żyję no ale się mylił.
-Łukasz ja...JAK MOGŁEŚ TAK POMYŚLEĆ!!!.-Wybuchnęłam śmiechem.
-Marco żyje żyję żyję!!.-Skakałam jak debil w okół Piszczka.
-Wystraszyłaś mnie!!.-Zaczął śmiać się razem ze mną Łukasz.
-Wiesz lubię straszyć ludzi.
-Nie dziwię ci się,wiesz jak nam ciebie brakowało ,ciebie i Marco waszych głupich żartów,beznadziejnych sucharów.
-No ale sucharów z dźemem.-Wtrąciłam.
-Tak,bez was było bardzo nudno.-Stwierdził Łukasz.
-A...co z Omerkiem.?-Zapytałam Łukasza. Szczerze to bardzo, bardzo za nim tęskniłam ale dzieci poniżej 18 lat nie mogły przebywać w szpitalu.Nie mogłam go zobaczyć ale nigdy o nim nie zapomniałam.Tęskniłam za nim całując jego fotografię.
-Pod naszą opieka nic mu nie jest. Wiesz, on bardzo za wami tęsknił codziennie pytał się gdzie mama, gdzie tata, my nie wiedzieliśmy jak mamy mu to powiedzieć że wy jesteście w śpiączce.Przecierz to tylko dziecko.
-Właśnie tylko dziecko ,któremu nie umiem dać najważniejszej rzeczy w jego życiu... ,miłości..-Stwierdziłam siadając na krześle.
-Nie mów tak jesteś bardzo dobrą matką.-Pocieszał mnie Łukasz.
-Tsaa..-Nie wierzyłam w słowa Łukasza.
-Weronika ja cię na prawdę podziwiam, przerzłaś bardzo wiele w swoim życiu, zdrada Mario,Dominika i do tego dziecko a mimo to dałaś sobie radę z wszystkim problemami.Uwierz mi nie jedna by już uległa..Jesteś bardzo silną kobietą inne powinny brać z ciebie przykład.
Naszą rozmowę przerwał lekarz.
-Pani Weroniko.. ja na prawdę nie wiem jak to się stało,że Pan Marco się obudził może pani go odwiedzić.-Powiedział lekarz z uśmiechem na twarzy.
Weszłam do dużej ,niebieskiej sali na której lerzał Marco.
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy i po prostu nic, tylko łzy .Spojrzałam na nogi Marco,które były..po prostu były w gipsie niby zwykły gips a zmienia życie człowieka o 180 ..Następnie spojrzałam na Marco,po jego oczach widziałam wielki ,ogromny smutek i ból.A przed wszystkim strach ,że nigdy nie będzie już mógł grać w piłkę nożną. Pierwszy raz widziałam Marco jak płaczę .Przybliżyłam się do niego i ścisnęłam jego dłoń. -Marco ja..-Nie mogłam wykrztusić ani słowa.
-Cii.. po prostu zostań.-Powiedział.Położyłam się koło niego i spojrzałam w jego błękitne oczy.Wiem,że chcę spędzić z tym mężczyzną całe swoje życie bez względu na wszystko.
-Ja Weronika obiecuje ci ..wierność, miłość i że cię nie opuszczę aż do śmierci.-Powiedziałam patrząc w jego oczy.Ujrzałam lekki uśmiech na twarzy piłkarza a następnie usłyszałam następujące słowa,które w jego ustach brzmiały inaczej.-Ja Marco obiecuję ci ..wierność,miłość i że cię nie opuszczę aż do śmierci.-Powiedział Reus.
Położyłam się obok niego i zasnęłam trzymając go za dłoń.
Obudziłam się z uśmiechem przy Marco.Cieszę się , że on żyje .
-Marco ja dzisiaj wychodzę ze szpitala, muszę się spakować.
-Dobrze ,ale wrócisz...
Pocałowałam go i odeszłam.Spakowałam się i z pomocą Łukasza wróciłam do domu.Zostawiłam walizki w swoim domu i pojechałam do mieszkania Piszczków aby odebrać Omera.Po 30 minutach byliśmy na miejscu.Bardzo się cieszę ,że zobaczę Omerka , w końcu!Weszłam do domu, od razu powitała mnie Kamila.
-Hej.-Przytuliła mnie mocno.
-Hej.-Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Dawno cię nie widziałam..myślałam żę cię już nigdy nie zobaczę.-Powiedziała mi do ucha .
Stałam przed nią i zdałam sobie sprawę ,że trzeba żyć każdą chwilą.Cieszyć się nawet z najmniejszych rzeczy w życiu bo niby ,że mała rzecz a może cieszyć bardziej niż duża.
-Gdzie Omer?-Zapytałam z niecierpliwością aż w końcu go zobaczę.
-Gdzieś tu był.-Zaczęła rozglądać się Polka.Nagle w progu stanął Omerek trzymając w rękach samochodzik.
-Ciocia pats samotodzik sie ze...-Nie dokończył mówić kiedy mnie zobaczył.Z jego malutkich rączek wypadłą zabawka,w jego niebieskich oczkach pojawiły się łzy.Omerek stał bez ruchu i przyglądał mi się bacznie.
-Omerku chodz do mamusi.-Powiedziałam i rozłożyłam ręce.
Dziecko jednak stało i bacznie mi się przyglądało jakby z nie dowierzeniem że to ja jego mama.
Czyżby własne dziecko mnie nie poznawało.Traciłąm już nadzieję że mnie rozpozna serce krajało mi się na pół własne dziecko zapomniało jak wygląda jego mama.Co on musiał czuć gdy mnie przy nim nie było ,że jego rodzice go zostawili lecz to nie było tak.
-Mamusia...?-Naglę powiedział nieśmiało.Podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.Mówiąc mu do ucha.
-Już nigdy...przenigdy cię nie zostawię.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentttttt i leci następny przynajmniej 5 i mówcie czy mam kończyć i zaczynać nowy ???
Cuuudowny! Jak ja się cieszę, że Marco żyje!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że będzie mógł dalej grać w piłkę i mam nadzieje, że resztę życia spędzie razem z Weroniką i Omerkiem. Czekam na nn <3
Buziaczki ;*
Zapraszam do mnie: http://true-story-love.blogspot.com/
Super zapraszam do siebie http://bracia-z-dortmund.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBoże!!!
OdpowiedzUsuńTo było cudowne!
Miałam łzy w oczach ...Kiedy Omerek zobaczył Weronikę! On tak musiał tęsknić!
No i Marco!. Obudził się. Tak się cieszę.
Romantycznie <3
Nie kończ tego!!!!! uwielbiam to opowiadanie!
Czekam na nn
http://powrotyirozstania.blogspot.com/
Dobra młoda lecisz z następnym - zawalistym. Dla innych może się nie podobać ale dla mnie jest ok. ;) Czekam.. :P xd
OdpowiedzUsuńDobrze że Marco żyję .
OdpowiedzUsuńMam nadzieje zę będzie mógł dalej grać w piłkę .
Czekam na kolejny i zapraszam do siebie
Pozdrawiam
Wybudził się!!!!!
OdpowiedzUsuńNareszcie!
Mam nadzieję, że będzie zdolny dalej grać w piłkę!
Czymam kciuki! :D
Jaram się <3
Czekam za koljenym i zapraszam do siebie: http://bvb-mojamilosc.blogspot.com/
Buźka:**
Jakże sie cieszę, że sie wybudził, to najważniejsze :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
http://pamietnikzdortmundu.blogspot.com/
Buźka :*