Minęły 2 miesiące od wypadku.Nadszedł dzień,w którym Marco wychodził ze szpitala.
-W końcu powietrze.-Powiedział Marco gdy tylko przekroczył próg szpitala.
Ja tylko się na niego popatrzyłam z uśmiechem.
-Marco...-Nagle zatrzymałam się i złapałam go za szyję,a on mnie za biodra.
-Tak?
-Obiecasz mi coś.
-Wszystko czego chcesz.
-Obiecaj mi,że już nigdy mnie nie zostawisz...,że zawsze będziesz obok mnie i Omerka.
-Obiecuję,kocham was najbardziej na świecie.
-A ty mi coś obiecasz.-Zapytał.
-Tak?
-Jak przyjedziemy do domu to zrobibisz mi naleśnika z dżemem.-Ha ha jasne,ale będziesz gruby.-Zaśmiałam się i pocałowałam go delikatnie w szyję.
-Ale tak naprawdę to obiecaj mi coś teraz tak na serio.-Powiedział bez ironii.
-Obiecaj mi ,że zostaniesz....zostaniesz moją żoną zostaniesz przy mniie na zawsze i nie opuściesz,będziesz moją gwiazdą na niebie i matką naszych dzieci.-Powiedział Reus , z moich oczu poleciały pojedyncze łzy.
-Nawet nie wiesz jak bardzo bałam się ciebie stracić...-Nie dokończyłam bo serce stanęło mi w gardle.
-Myślałam,że już nigdy nie powiesz mi,że mnie kochasz nie pocieszysz nie przytulisz.-Dokończyłam.
-Ja też bardzo się bałem o ciebie...o ciebie i Omerka nie chcę ciebie stracić.
-I nie stracisz obiecuję.-Powiedziałam mu to prosto w oczy.Następnie złapałam go za dłoń i ruszyliśmy w stronę auta.
godzinę później
Weszliśmy do domu.W drzwiach przywitała mnie Dominika i Moritz.Dominika rzuciła mi się na szyję.
-Weronika...-Powiedziała płacząc.
-Dominika nie płacz.-Powiedziałam cicho.
-Cieszę się ,że nic wam nie jest.
-W końcu w domu.-Marco usiadł na kanapie i położył nogi na stół,tak jak to miał w nawyku.
-Paamiętaj Marco,że musisz się oszczędzać.-Powiedziałam do Marco siadając przy nim.
-Właśnie stary co z..co z piłką.-Nieśmiało zwrócił się do Marco Moritz.
-Nie wiem stary na prawdę nie wiem.-Do jego oczu zaczęły napływać łzy.
-Lekarze mówią,że to mało prawdopodobne żeby Marco wrócił do gry.To był bardzo ciężki wypadek ledwo co uszliśmy z życiem cód ,że żyjemy i możemy się poruszać.-Powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-Przepraszam.-Powiedział Marco następnie raptownie podniusł się z kanapy i udał się w stronę drzwi.
-On jeszcze tego nie zrozumiał...potrzebuje czasu.
-Ja sam sobie nie wyobrażam jak mógłbym żyć bez piłki,co dopiero Marco przecież on był bardzo dobrym piłkarzem .-Moritz mówił to przez zaciśnięte zęby.
Wszyscy siedzieliśmy w ciszy.Nikt nie mógł nic powiedzieć,nagle z sypialni dziecięcej zaczął dochodzić krzyk dziecka.
-Ja pójdę-Powiedziała Dominika.
Spojrzałam niechcący na kalendarz, zobaczyłam tam datę zaznaczona na czerwono.Podeszłam bliżej na śmierć zapomniałam o urodzinach Omera.
-Jeju!!-Wrzasnęłam .
-Na śmierć zapomniałam.-Mortiz spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął.
Musze mu to jakoś wynagrodzić muszę mu wynagrodzić moją nieobecność przy nim.
Dominika zeszła z Omerkiem na dół gdzie wszyscy się znajdowali.
-Hejo mały!-Powiedziałam z uśmiechem i wzięłam go na ręce.
-Mamo co dzisiaj robimy.
-Hym a co powiesz na wycieczkę.
-Gdzie?-Zapytał mały przecierając rączką oczy.
-Niespodzianka.-Pocałowałam go w puliczek.
-Super!
-To idziemy ubieraj się.A ja pójde do taty.
-Dobze.-Odpowiedział mały i poszedł się ubierać.
Ja poszłam na taras gdzie siedział Marco.
-Marco dzisiaj Omer ma urodziny.-Powiedziałam do nieobecnego Marco.
-Wiem patrzyłem dzisiaj w kalendarz.-Powiedział.
-Marco musisz być silny.
-Jestem .-Wstał raptownie i ruszył w moją stronę.
-Love love love xD
Weszłam z Marco do domu wzięłam torbę i spakowałam potrzebne rzeczy.
-Gdzie Omer?-Zapytał Marco
-Noo.-Zaczęłam się rozglądać.
-Dominika wiesz może gdzie Omerek?-Zapytał Marco.-Nie ja brałam prysznic nie wiem gdzie on jest.-Odpowiedziała zdziwiona.
-Może się schował.-Powiedział zdziwiony Moritz.
Patrzyliśmy na siebie.Nagle pisk pisk taki sam jak w dniu wypadku.I bardzo głośny krzyk,MAMO!
-Omer!!!-Wybiegłam z domu za mną Marco.
Podbiegłam do miejsca wypadku,klęknęłam przy moim synku,a raczej do zwłok mojego dziecka.Plama czerwonej krwi.Co mną kierowało,tego opisać się nie da duży ucisk w sercu niesamowita rozpacz i brak sił na łzy.Brak poczucia odpowiedzialności ,krwawiące serce moje połamane,jakby ktoś wbił mi w serce nóż ostry jak brzytwa .Czemu mnie to spotyka może w ogóle nie powinnam żyć.Natychmiast przyjechała policja straż i karetka.
-Proszę się odsunąć.-Krzyczeli policjanci,jednak gdy zobaczyli zwłoki to tylko zdjęli czapki i stali bez ruchu.
Wszyscy stali bez ruchu i przyglądali się wypadkowi.Każdy wiedział ,że już nic nie da się zrobić z świata odeszło małe niewinne dziecko o imieniu Omer Reus.Nigdy już nie wróci nie da się nic zrobić,nie da się cofnąć czasu.Umarł choć nie powinien.Jak to się stało nikt nie wie,może tak musiało być,ten świat przecież jest i zawsze będzie niesprawiedliwy.STRACIŁAM SWÓJ SKARB!!!!!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra...popłakałam się no!! Trudno było mi to pisać .
Czekam na wasze opinie i dużo dużo komentarzy :) motywujcie MNIE Lenia :) xD
Że co proszę ?! Jak to Omerek nie żyję ?! Jak mogłaś to robić ?!
OdpowiedzUsuńZabije, ukatrupię -,- Niech tylko dowiem się gdzie mieszkasz to nie zaśniesz w spokoju! Aż się popłakałam! Czekam na nn <3
Buziaki ;*
No jak mogłaś zabić małego Reusa?! Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńEj no, czemu? ;c
OdpowiedzUsuń+ spoko ;d
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń''Obiecaj mi ,że zostaniesz....zostaniesz moją żoną zostaniesz przy mniie na zawsze i nie opuściesz,będziesz moją gwiazdą na niebie i matką naszych dzieci''- Boże jaki romantyczny Marco!!!!! Uwielbiam!
OdpowiedzUsuńBoze nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No dlaczego spotyka ich tyle tragedii!!!
Czy On naprawdę musiał umrzec?
Może jeszcze da się cos zrobić?
On był taki kochany! Nie rób im tego!
Czekam na nn :**
http://pamietnikzdortmundu.blogspot.com/
Nie!
OdpowiedzUsuńTylko nie Omer.
No dopiero co pozbierali się po wypadku już kolejny?
Mam nadzieje, ze to tylko głupi sen!
Czekam na nn
Buźka:*
http://bvb-mojamilosc.blogspot.com/
Ja chcę spowrotem mojego Omerka!
OdpowiedzUsuńPrzecież Oni teraz się załamią i będą siebie obwiniać.
Nie podoba mi się to..
Kolejny <3
Pozdrawiam i zapraszam do siebie :http://powrotyirozstania.blogspot.com
Monika ♥
Jejcik, pisz next ;)
OdpowiedzUsuńJak mogłaś mi to zrobić i pozabijasz jeszcze ich wszystkich!